poniedziałek, 31 grudnia 2012

Sylwestrowo

Nowy Rok tuż tuż. Pewnie większość z Was będzie szaleć na tanecznych imprezach, a część być może - tak jak ja - spędzi ten wieczór w domu, wśród rodziny. Piszę tę notkę przede wszystkim po to, by życzyć Wam dobrego roku. Niech się spełnią Wasze plany, niech będzie choć troszkę "z górki", niech starczy czasu nie tylko na obowiązki ale i chwile relaksu i zabawy. Niech 2013 zaskoczy nas czymś kilka razy - pozytywnie!


Moje podsumowanie 2012 roku:

Co się u mnie zmieniło przez ostatnie 12 miesięcy?
- skończyłam studia i obroniłam się
- zdałam egzamin na prawo jazdy (za pierwszym razem :)
- znalazłam pracę jeszcze fajniejszą niż wcześniej (i z perspektywami)
- założyłam bloga i wzięłam się na poważnie za testowanie kosmetyków
- pierwszy raz byłam w Norwegii i we Włoszech (i już w styczniu jadę znowu :)
- zakończyłam współpracę z destrukcyjną i nie szanującą ludzi osobą
- nauczyłam się bardziej cenić to, co robię, i co potrafię
- pierwszy raz w życiu zapisałam się na siłownię i chodziłam regularnie (póki nie musiałam wyjechać)

Sporo dobrego zdarzyło się w tym roku, choć nie był to rok łatwy. Raczej określiłabym 2012 rokiem wyborów, końców i początków a także trudnych decyzji, które okazały się trafne i będą wkrótce owocować :) Z nadzieją patrzę w przyszłość i to mnie cieszy!

Na Waszych blogach widziałam postanowienia noworoczne, więc i ja takie zrobię. Kiedy je tutaj zapiszę będę bardziej zmotywowana, by się z nich wywiązywać. Z reguły nie mam problemów z dotrzymywaniem takich rzeczy, o ile tylko uda mi się zacząć - to dla mnie najtrudniejsze. Ale nie ma na co czekać, trzeba wziąć się za siebie, a pierwszy stycznia to data idealna na Nowy Początek :-)

Moje postanowienia:

1. Trzymać rozsądną dietę, nie jeść wieczorami, nie objadać się i zlikwidować chipsy/słodycze - mam tę wadę, że u mnie w domu po prostu nie może leżeć nic słodkiego, zaraz muszę to zjeść. To się musi zmienić!

2. Ćwiczyć codziennie (gdy jestem w domu) - siłownia lub godzina na rowerku, poza tym czasami również stepper i skakanka - kiedy ćwiczę czuję się lepiej. Wystarczy zacząć...
3. Zużywać kosmetyki, a nie je niepotrzebnie kupować - to już zaczęłam robić, efekty są coraz lepsze więc będę pracować nad tym dalej :)


4. Zadbać o dłonie i paznokcie - ze względu na pracę nie mogę mieć długich pazurów, ale to nie znaczy, że mają być byle jakie. W tym roku postaram się szczególnie o nie zadbać i je wypielęgnować.

5. Przynajmniej dwie godziny dziennie uczyć się nowych rzeczy (rozwijać zawodowo) - zawsze tak robiłam i efekty były zadziwiające... ostatnio trochę wytrąciłam się z rytmu.

6. Chodzić wcześniej spać i spać dłużej - trudne ale potrzebne.

7. Pić dużo wody!

8. Przynajmniej raz w miesiącu zorganizować jakieś fajny wypad dla mojej Drugiej Połówki - uwielbiam to robić i zazwyczaj nie przeszkadza w tym nawet skromna ilość gotówki. Jest tyle miejsc, w które można pójść - galerii, koncertów, spektakli czy choćby spacerów - wystarczy chcieć.

9. Poświęcać przynajmniej 15 minut dziennie na posprzątanie, zamiast czekać aż zrobi się bałagan... - to absolutnie nie leży w mojej naturze, niestety :(

10. Zacząć się uczyć niemieckiego (przynajmniej raz w tygodniu) - planuję to od dawna i muszę wreszcie zacząć. Podoba mi się ten język a poza tym znam tylko jeden język obcy (angielski) i źle mi z tym... Niemiecki przydałby mi się w wielu sytuacjach.

11. Zbudować porządne portfolio i regularnie je aktualizować - istotna sprawa, poza tym zmusiłaby mnie do jakiejś systematyczności.

12. Raz w tygodniu wysłać mail lub list do któregoś ze znajomych, z którymi rzadko się widuję - niestety, jestem do niczego jeżeli chodzi o kontakty z ludźmi, z którymi nie widuję się osobiście. Mam tylu wspaniałych znajomych, którzy mieszkają daleko... często jestem przy nich myślami, ale przecież oni nie mogą tego wiedzieć. A wystarczy wysłać krótki list, by wiedzieli, że pamiętam. Muszę nad tym popracować.



Takie sobie wymyśliłam postanowienia. Wszystkie te kwestie są dla mnie ważne i mam nadzieję, że uda mi się je poprawić... Mam też nadzieję, że gdy zajrzę tutaj za rok, uśmiechnę się na myśl o tym, że większość jednak się udała :)

A jak u Was? Co postanawiacie? :)

środa, 26 grudnia 2012

Ulubieniec roku 2012

Ponieważ Sylwester zbliża się wielkimi krokami i już za parę dni będziemy pisać daty z trzynastką na końcu, pomyślałam, że to najlepszy moment by napisać o kosmetyku, który okazał się dla mnie wielkim zaskoczeniem i całkowicie mnie zauroczył. Wspominałam o nim wielokrotnie na blogu oraz w komentarzach u Was, sądzę jednak, że zasługuje on na porządną recenzję:

wtorek, 25 grudnia 2012

Choinkowo

Zazwyczaj nie dostaję w prezencie kosmetyków i tego typu kobiecych gadżetów. Może dlatego, że tak ogólnie mam raczej "męskie" zainteresowania (piszę w cudzysłowie, ponieważ osobiście nie wierzę w ten podział na męskie i damskie tematy - każdy robi co lubi) i niewiele osób wie, że moją pasją jest również testowanie kosmetycznych nowości. Ale mimo to, tym razem wśród moich choinkowych prezentów znalazło się parę drobiazgów:


niedziela, 23 grudnia 2012

Świąteczny czas + nowości do testowania

Przygotowania do Świąt w pełni, u większości z Was pewnie już wszystko lśni wysprzątane (cóż, u mnie jeszcze nie ;), więc to najlepszy moment by życzyć Wam wszystkiego dobrego! Aby te Święta obdarzyły nas spokojem, pozwoliły zapomnieć o problemach, nacieszyć się obecnością rodziny i bliskich. No i oczywiście - jakżeby inaczej - życzę Wam też góry fajnych prezentów pod choinką :)

środa, 19 grudnia 2012

Oliwki w środku zimy?

Nie, to nie jest notka o charakterze kulinarnym :) Będzie znowu o maseczkach. Tę recenzję odwlekam już bardzo długo (co widać po zdjęciach), a będzie to:

poniedziałek, 17 grudnia 2012

środa, 12 grudnia 2012

Antystresowo - borowinowo

To będzie Malinowy tydzień :-) Niedawno pisałam o tym, jakie wspaniałości otrzymałam do testowania. Zestaw Tołpy testuję już od kilku dni i coraz bardziej jestem nim zauroczona. W dzisiejszym odcinku przedstawię Wam...


wtorek, 11 grudnia 2012

Wiosenna mgła pudrowa PAESE

Postąpię przekornie, i mimo że za oknami zima, napiszę dziś o wiosennym kosmetyku. Na zdjęciach również nie będzie jeszcze śniegu... taka krótka wycieczka w cieplejsze czasy ;-)


niedziela, 9 grudnia 2012

Denko listopadowe + małe zakupy


Znowu moje denko jest niewielkie. Ale niektóre z tych rzeczy po prostu nie chciały się skończyć... i odetchnęłam z ulgą, kiedy wreszcie się udało je zużyć.

BeBeauty, Peeling drobnoziarnisty, 50ml - Jak dla mnie, to on wcale nie jest taki znowu drobnoziarnisty. Te drobinki są trochę zbyt ostre dla mojej twarzy i nawet przy regularnym stosowaniu nie zdołałam się do nich przyzwyczaić. Kolejna jego wada jest taka, że mimo tej ostrości, twarz po jego użyciu nie jest jakaś spektakularnie gładka. Trochę jest, ale po użyciu peelingu oczekuję bardziej widocznych efektów. Tragiczny nie był, do tego jest bardzo tani i bardzo wydajny, ale już go nie kupię.

Ziaja Nuno, Maska z zieloną glinką, 60ml - Coś mam pecha ostatnio do Ziai. To kiedyś była jedna z moich ulubionych firm - dobra, polska i tania - a od jakiegoś czasu trafiam na same buble. Ta maseczka krzywdy mi nie zrobiła, ale nie odczułam również większych efektów jej stosowania, mimo zużycia całego opakowania. Jest tania, dosyć wydajna, ale niewiele robi poza lekkim zmatowieniem i usunięciem sebum, dlatego więcej jej już nie kupię.


Eveline, Slim extreme 3D, Termoaktywne serum wyszczuplające, 250ml - To z kolei produkt, który bardzo sobie cenię. Serum szybko się wchłania, mocno rozgrzewa, dlatego lubię używać je zwłaszcza zimą. Nie jest jakoś super wydajne, ale cena również nie zabija. Nie wierzę w wyszczuplanie poprzez smarowanie ;) ale odczułam działanie lekko ujędrniające i fajne nawilżenie. Tyle mi wystarczy, jeśli chodzi o balsam do ciała. To jedno z wielu zużytych przeze mnie opakowań i z pewnością kupię kolejne.

Noni Care, Maseczka regenerująca Deluxe, 11ml - Super przyjemna maseczka! Recenzowałam ją już tutaj. Kupię znowu!

AA, Ultra Odżywianie, 5ml - Łagodna, miła w użyciu, pozostawia twarz nawilżoną. Być może kupię jeszcze kiedyś.

Eveline, Maseczka Intensywnie Regenerująca z glinką żółtą - Bardzo spodobał mi się jej zapach :) Tutaj możecie przeczytać moją recenzję. Prawdopodobnie jeszcze kiedyś ją kupię.

Eveline, Sun Care, Maseczka po opalaniu - Moja skóra słońca nie lubi, dlatego unikam eksponowania twarzy na jego promienie... Czasem mi się to nie udaje. Ta maseczka przynosi fajną ulgę, chłodzi. Jest to interesujący produkt, choć postanowiłam poszukać bardziej naturalnych, domowych sposobów na ulgę dla dotkniętej słońcem skóry. I tylko dlatego raczej nie kupię jej ponownie.


Próbeczki... Z Normadermem mam tak, że po prostu uwielbiam jego zapach :) Nie wiem, czy to przez jakiś sentyment, czy coś. Tak czy inaczej lubię go sobie raz na jakiś czas użyć, krem jest ok, ale cudów nie czyni z moją twarzą. Natomiast ten żel Sensicure to bardzo ciekawy produkt, jest super wydajny (dość długo używałam tych dwóch próbek) i bardzo intensywnie nawilża skórę. Kosmetyk zdecydowanie wart przetestowania.


I tym samym mroźne denko dobiegło końca... ale jeszcze się pochwalę zakupami :)


Rzadko kupuję kolorówkę, bo bardzo powoli ją zużywam. Ale dopadłam parę ciekawych i niedrogich drobiazgów w drogerii Astor w Opolu...

Eveline Cosmetics, Eye max precision - wykręcana kredka do oczu z gąbeczką do rozcierania (12,50zł)

Eveline Cosmetics, Make up art - eyeliner w pisaku - może wreszcie nauczę się robić te nieszczęsne kreski? Póki co zauważyłam, że jest bardzo trwały... i faktycznie łatwiej nim rysować :) (11,80zł)

Golden Rose, Rich color, 10.5ml - czarny lakier (pani w kasie była zaintrygowana moją monotematycznością jeśli chodzi o kolory ;) z ciekawym, bardzo szerokim pędzelkiem. Jeszcze nie testowałam, ale jeżeli pozwala na pomalowanie całego paznokcia za jednym pociągnięciem, to byłby strzał w dziesiątkę. (5,50zł)

I jeszcze zajrzałam do Rossmanna, gdzie akurat Pachnąca Szafa miała promocję i kupiłam saszetkę "Herbaciana Zieleń" (1,99zł) oraz chusteczki AA (6,99zł).

Te wszystkie zakupy zdołałam zrobić tylko dlatego, że miałam akurat chwilę czasu z którym nie było co robić i włóczyłam się po centrum handlowym (nie zdarza mi się to zbyt często). Zabłądziłam między innymi do Super Pharm, bo widziałam parę fajnych ofert w gazetce... i po dziesięciu minutach stamtąd wyszłam. Wędrowałam sobie spokojnie między regałami, oglądając co mają ciekawego i chciałam w spokoju coś sobie wybrać - ale nie dało się! Średnio co 60 sekund podchodziła do mnie coraz to nowa pani z obsługi, pytając czy mi w czymś nie pomóc. Ja rozumiem, w wielu sklepach zaczepiają klientów, bo muszą... ale kurcze co minutę? Podczas mojej krótkiej wizyty zdążyło mnie zaczepić pięć różnych ekspedientek + jedna z nich nawet dwa razy. Ludzie, litości. Uważam to za przesadę. A Wy? 

piątek, 7 grudnia 2012

wtorek, 4 grudnia 2012

Algowa rewitalizacja :)

Dziś napiszę o maseczce algowej, która sprawia, że skóra jest zregenerowana i odżywiona. Co to takiego?


Gabinetowa maseczka peel-off
rewitalizująca

Od producenta:
Maseczka rewitalizująca jest produktem profesionalnym przeznaczonym do wykonywania zabiegów w salonach kosmetycznych. Polecana jest do każdego rodzaju skóry. Swoim działaniem przywraca skórze twarzy blask i witalność. Składniki maseczki wspierają syntezę kolagenu przez co poprawia się elastyczność skóry, działają jako antyoksydanty oraz nawilżają skórę.
Wskazania do rewitalizacji skóry:
  • utrata jędrności, wiotkość skóry
  • oznaki zmęczenia (przepracowanie, stres)
  • niedotlenienie, niedożywienie skóry (palaczki tytoniu, ziemista cera)
  • kondycjonowanie skóry po porodzie
  • nawilżenie, przywrócenie blasku po okresie letnim (opalanie)
  • zmarszczki
  • podtrzymywanie efektów operacji liftingujących
Podstawowe składniki maseczki:

* Alginat - to ścianki komórek alg, które dzięki specjalnemu przetworzeniu mają postać białego proszku. Proszek zmieszany z wodą tworzy zawiesinę o konsystencji gęstej śmietany. Po rozprowadzeniu na twarzy, szyi czy dekolcie w ciągu kilkunastu sekund zmienia się w galaretkę o właściwościach chłodzących i nawilżających. Dodaje się do niej niekiedy substancje aromatyczne i natłuszczające. Odpoczynek pod taką maską to prawdziwa uczta dla suchej, wrażliwej skóry z popękanymi naczynkami krwionośnymi. Maski z alg mogą być wkomponowane w różne rodzaje zabiegów kosmetycznych.
* Himanthalia elongata - alga najbogatsza w witaminę C
* Polisacharydy morskie - poprawiające nawilżenie skóry
* Minerały: magnez, wapń i kilkadziesiąt innych.

Działanie:
  • pomaga utrzymać skórę w zdrowej kondycji i wpływa regenerująco na cerę zmęczoną, suchą, pozbawiona blasku
  • poprawia nawilżenie cery
  • idealnie odżywia i mineralizuje, dzięki czemu nadaje się do cery nawet bardzo zniszczonej
  • poprawia elastyczność cery, napina ją , wygładza zmarszczki i rozsępy
  • rozświetla skórę, likwiduje oznaki zmęczenie i wydobywa to co najpiękniejsze

Moje wrażenia:

Jest to jedna z trzech algowych masek peel-off jakie obecnie testuję, i jedyna, która sprawiła mi lekkie problemy przy jej pierwszym przygotowaniu. Tak jak napisał producent - ona naprawdę szybko zmienia się w galaretkę. Trzeba więc sprawnie połączyć ją z odpowiednią ilością wody, dobrze wymieszać, i od razu nakładać na twarz.

Maska jest koloru białego/kremowego, zarówno w postaci proszkowej jak i już po nałożeniu na twarz. Jej zapach jest dość intensywny i nie do końca przypadł mi do gustu (mniemam, że to owa mieszanka alg tak mocno pachnie), jednak czego się nie robi dla urody :-) Jak się okazuje, warto poświęcić chwilę na przygotowanie i nałożenie tej maski - efekty widoczne są już od pierwszego użycia. Twarz robi się odprężona, zrelaksowana, jędrna i lepiej nawilżona. Można to odczuć zaraz po zdjęciu maski z twarzy (samo zdejmowanie jest szybkie i bezproblemowe). Po jej użyciu nie trzeba stosować już toniku ani kremów nawilżających, skóra jest w świetnej kondycji i dobrze wygląda - można śmiało zastosować tę maskę przed jakimś wyjściem, by poprawić wygląd twarzy. Warto zafundować sobie taki zabieg i sprawdzić na własnej skórze efekty - zwłaszcza, że cena jest mikroskopijna :)

Jak dokładnie stosować i przygotowywać takie maski opisałam tutaj.

Opakowanie: 30g
Cena: 6.90zł
Czy kupię w przyszłości? TAK

poniedziałek, 3 grudnia 2012

piątek, 30 listopada 2012

Regenerująca glinka od Eveline

Niebawem znów czeka mnie dłuższy wyjazd, więc pełną parą biorę się za dalsze nadrabianie zaległości. A będzie to rzecz bardzo przyjemna, mianowicie recenzja kolejnej ciekawej maseczki :)


Algowe ujędrnianie

Jakiś czas temu na blogu Śliwek-robaczywek wygrałam w konkursie na testerkę. Otrzymałam trzy maseczki algowe - i przedstawiam recenzję pierwszej z nich.

czwartek, 29 listopada 2012

Niepozorny ale go lubię!

Na moim blogu nie było jak dotąd recenzji kolorówki, mimo że oczywiście jej używam. W odróżnieniu od innych maniaczek jednak jestem minimalistką i moje kosmetyki kolorowe można policzyć na palcach jednej ręki, w dodatku trzymam się zwykle tych samych, ulubionych barw. Tusz do rzęs jest jednak niezbędnikiem również i u mnie, a dzisiejsza recenzja będzie dotyczyła maskary, której od jakiegoś czasu używam:

środa, 28 listopada 2012

Denko październikowe + ziółka

To się dopiero nazywa obsuwa ;-) Listopad już się kończy, a ja dopiero o październiku... Denko sfotografowałam już chwilkę temu, ale nie miałam czasu by siąść i opisać. Nie ma tego wiele, gdyż przez te wszystkie wyjazdy jakoś słabo mi idzie zużywanie.
Szampon BingoSPA z odżywką, zielona herbata 
Ten szampon to dla mnie spore zaskoczenie. Moje włosy są zupełnie niewymagające, jednak nawet mimo to cena 2,5zł za półlitrowy kosmetyk (była promocja w Tesco) wydawała mi się przegięciem. Zachęciły mnie recenzje na blogach więc zaryzykowałam, i okazało się to strzałem w dziesiątkę - szampon świetnie myje, nie wysusza, włosy rozczesują się po nim bardzo łatwo, a co najwazniejsze - nadaje im lekkości i objętości. Jedyne, co mi w nim nie pasuje, to zapach - w żaden sposób nie przypomina zielonej herbaty, kojarzy mi się wręcz z... przyprawą do ryb ;) Nie wiem dlaczego. Na szczęście czuć go tylko podczas mycia, na włosach się nie utrzymuje. 
Czy kupię ponownie? TAK

AVON Planet Spa, maseczka peel-off
Greckie morza
Już recenzowałam tę maseczkę TUTAJ.
Czy kupię ponownie? NIE

FLOS-LEK, Żel ze świetlikiem i babką
do powiek i pod oczy
Bardzo przyjemny drobiazg, przynosi ulgę i chłodzi oczy, przydatny gdy długo przesiadujemy przed monitorem. Niedrogi i bardzo wydajny, tylko trzeba go chronić przed dostępem powietrza (dobrze zamykać słoiczek) bo błyskawicznie wysycha.
Czy kupię ponownie? Bardzo możliwe

NIVEA deo roll-on
fresh natural
Moją recenzję tej kulki można przeczytać TUTAJ.
Czy kupię ponownie? TAK, choć pewnie najpierw będę testować inne rodzaje.


I to by było na tyle, jeżeli chodzi o denko. Niestety, listopad równiez nie zapowiada się zbyt ciekawie jeśli chodzi o zużycia... Pocieszam się tym, że przynajmniej powstrzymuję się przed kupowaniem ;) 
Powyżej możecie zobaczyć zawartość przesyłki, jaką dostałam od firmy Bonimed, która szukała testerów na facebooku. Pierwszym suplementem do testowania jest SEDABON, ziołowy syrop ułatwiający zasypianie. Lubię naturalne produkty, więc chętnie poznam jego działanie na własnej skórze :) 

niedziela, 25 listopada 2012

Jesień... i TAG

Lubię jesień. Jestem pewnie w mniejszości, ale gdy robi się coraz chłodniej a dzień powoli się skraca, ja czuję się coraz lepiej. Zawsze te chłodne miesiące w roku napawały mnie największą energią i chęcią działania. Na logikę, powinno być zupełnie na odwrót, a jednak...
Może to dlatego, że nie przepadam za gorącem i letnie upały bardzo mnie wykańczają. Wolę jak jest trochę zimniej, trochę ciemniej. A gdy zaczyna się jesień i z każdym dniem na drzewach coraz więcej złotych liści, to już wiem, że niebawem będzie zima... i jakoś wracają mi siły :)
Jesień zainspirowała mnie do pospacerowania z aparatem (a raczej telefonem) czego efekty możecie oglądać w tej notce. Ale żeby nie było zupełnie nietematycznie, odpowiem na pewien tag, którym oznaczyła mnie jakiś czas temu Malina oraz Julcik (cóż... ten "jakiś czas temu" to dokładnie miesiąc, ale lepiej późno niż wcale!)
TAG: Moje włosy w pigułce

Tag polega standardowo na udzieleniu odpowiedzi na 13 pytań. Zaczynamy:

1. Twój naturalny kolor włosów: Średni brąz, latem nawet jasny brąz ze złotymi/rudymi pasmami.

2. Twój obecny kolor włosów: Taki jak wyżej, ale kusi mnie straaaaasznie żeby zafarbować, i to na jakiś szalony kolor.

3. Aktualna długość Twoich włosów: Bardzo długie, sporo za pas.

4. Długość na jaką chciałabyś zapuścić włosy: Taka jak teraz jest mi odpowiada, ale mogą być trochę dłuższe... albo może trochę skrócę, to u mnie rzecz przypadku ;-)

5. Jak często podcinasz końcówki: Co 3 miesiące, albo jak mi się przypomni...

6. Twoje włosy są proste, kręcone czy falowane: W zasadzie proste, bardzo lekko falują.

7. Jaką porowatość mają Twoje włosy: Nie są porowate.

8. Jakie są Twoje włosy (np. normalne, przetłuszczające się, suche itp.): Normalne, gęste, grube.

9. Jak wygląda Twój codzienny włosowy rytuał pielęgnacyjny: Nie mam czegoś takiego, codziennie je czeszę :-) Myję co trzeci albo nawet (o zgrozo!) co czwarty dzień, w zależności od potrzeb. Moje włosy się nie przetłuszczają a najlepiej wyglądają dopiero na 2 dzień po myciu. Czasem używam odżywek bez spłukiwania, nadających włosom lekkości, choć w zasadzie moje włosy nie stwarzają żadnych problemów, więc robię to bardziej dla przyjemności niż z musu. Bardzo ciekawi mnie olejowanie i niebawem mam zamiar zacząć. 

10. Czego nie lubią Twoje włosy: Suszarki - praktycznie jej nie używam. Nie lubią też jak ktoś inny je czesze (to boli) lub się o coś zahaczą.

11. Co lubią Twoje włosy: Schnąć przez noc :) Rankiem są mega miękkie i błyszczące.

12. Jaka jest Twoja ulubiona fryzura: Jeszcze jej nie znalazlam. Noszę włosy albo całkiem rozpuszczone, albo koński ogon na czubku głowy - widać wtedy, że głowę mam wygoloną po bokach. Ta fryzura mi odpowiada najbardziej z tych, które do tej pory miałam, ale to jeszcze nie ideał...

13. Gdyby Twoje włosy umiały mówić to co by powiedziały: Hmm... siema? ;)))
 Wypadałoby kogoś otagować, ale... ten tag miałyście już chyba wszystkie. Więc nie wypiszę tutaj nikogo, ale jeżeli masz ochotę odpowiedzieć - zapraszam :) A tymczasem.... Miałam wspomnieć jeszcze o najnowszych "współpracach", które udało mi się nawiązać. Będę testować suplementy od firmy Bonimed -  Zioła Ojca Grzegorza, oraz kosmetyki GlySkinCare. Obie firmy poszukiwały testerek na facebooku - teraz dopiero widzę, jak wiele mnie omijało, gdy nie miałam tam konta. O efektach testów oczywiście napiszę na blogu, ale to dopiero za jakiś czas. Jutro natomiast kolejna recenzja jednej z testowanych przeze mnie maseczek. I jeszcze jeden jesienny obrazek na dziś:

wtorek, 20 listopada 2012

Owocowe odżywienie

Nie mogłam się powstrzymać by nie przetestować jednej z maseczek, które znalazły się w paczuszce od Maliny. Ta zaintrygowała mnie najbardziej, dlatego poszła na pierwszy rzut:


NONI CARE
Regenerująca maseczka deluxe

Od producenta: Maseczka w formie kremu przeznaczona do regeneracji i odżywienia skóry twarzy i szyi. Dzięki wysokiej zawartości naturalnych ekstraktów z owoców noni, acai, daktyli i granatów bogatych w witaminy (A, B1, B2, C), mikroelementy, polisacharydy i flawonoidy maseczka daje spektakularny efekt wygładzenia i rewitalizacji. Zawarte w ekstraktach owocowych α-hydroksykwasy (AHA) działają delikatnie złuszczająco i nawilżająco. Maseczkę można pozostawić na skórze bez zmywania (np. na noc), co pogłębi i przyspieszy efekt działania.

Opakowanie: Typowe dla jednorazowych maseczek. Mieści w sobie 11ml i jak dla mnie mogłoby być podzielone na dwie porcje - tak duża ilość spokojnie wystarczy na dwa albo i więcej razy.

Konsystencja: Kremowa, raczej gęsta ale nie na tyle, by sprawiać trudności przy rozsmarowywaniu. Kolor biały. Zapach bardzo owocowy, przyjemny.


Działanie: Ta maseczka bardzo mnie zaskoczyła. Od początku jakoś dziwnie mnie do siebie przyciągała ;) i jak się okazało - nie bez powodu. Nałożyłam grubą, lecz nie bardzo grubą warstwę (w opakowaniu została jeszcze conajmniej połowa) na twarz. Aplikacja była bardzo przyjemna, maseczka dobrze się rozprowadza i przepięknie pachnie. Już sam ten zapach mnie zrelaksował. Postanowiłam pozostawić ją na twarzy na całą noc i okazało się to strzałem w dziesiątkę! Maseczka dobrze się wchłonęła, rano twarz nieco za bardzo się świeciła (co jest u mnie normalne gdy nakładam na noc maskę lub cięższy krem) więc umyłam ją żelem i tonikiem, jak co rano. Co mnie zaskoczyło? Otóż to, że przez cały dzień moja twarz była rewelacyjnie nawilżona. Nie musiałam używać już żadnego kremu a za każdym razem gdy przypadkiem dotknęłam twarzy uświadamiałam sobie, że w dotyku jest jakaś inna, niż zwykle. Nawilżona, sprężysta, odżywiona. Nie spodziewałam się aż tak intensywnego działania po jednorazowym zastosowaniu jakiejkolwiek maseczki... Wizualnie twarz również wygląda lepiej i promienniej. Jestem w pozytywnym szoku :) a ta maseczka z pewnością zagości u mnie na stałe!


Wydajność: Bardzo dobra, starczy na dwa albo i więcej użyć.

Cena: 3zł

Czy kupię ponownie? Zdecydowanie TAK!

Maseczkę otrzymałam do testów od Maliny, za co bardzo dziękuję! Jeśli też macie ochotę potestować sobie coś ciekawego, wstąpcie do Malinowego Klubu, a nie będziecie zawiedzieni :-)

niedziela, 18 listopada 2012

Karton zamiast konserwantów - kampania Streetcom

Jakiś czas temu wystartowała nowa kampania Streetcomu! Tym razem - TetraPak, a w głównej roli... karton.
Ale zacznijmy od początku...
Paczki ambasadorek Streetcomu zawsze są starannie przygotowane, nawet jeśli chodzi o samo pudełko :)
Tym razem pudełko to jedno, wielkie, soczyste jabłuszko. Całkiem ciężkie :) Co mamy w środku?
Kampania dotyczy kartonów, a co w nich możemy kupić? Oczywiście napoje oraz jedzonko :)
Jak widać są to produkty różnych firm, łączy je jednak sposób zapakowania.
Jak zawsze - oprócz produktów do testowania, Streetcom zapewnia swoim ambasadorkom również obszerne materiały na temat kampanii oraz ulotki do rozdania znajomym.
Tym razem wśród materiałów informacyjnych znalazła się również paczka magnesów na lodówkę :) Prezentują się całkiem kolorowo, większość znalazła już swoich nowych wlaścicieli wśród moich rozmówców...
Pewnie się zastanawiacie o co właściwie chodzi z tymi kartonami?

 Główne hasło akcji to "Karton zamiast konserwantów" oraz "Karton chroni jak natura". I na tym właśnie cała rzecz polega. Jak się okazuje, pakowanie żywności (nie tylko soków) w kartony niesie ze sobą cały szereg zalet, o których być może nie każdemu wiadomo. Przede wszystkim - użycie kartonu sprawia, iż nie trzeba stosować konserwantów. Jest to możliwe dzięki wielowarstwowej budowie takiego kartonowego opakowania. Każda jego warstwa spełnia inną funkcję:
(obrazek ze strony zamiastkonserwantow.tetrapak.pl)
Muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie interesowałam się tym tematem tak dogłębnie. Owszem, zależy mi (jak pewnie większości z Was) by odżywiać się zdrowo i unikać nadmiernej chemii w tym, co jem, jednak nie zdawałam sobie sprawy że aż takie znaczenie ma to, w czym produkt jest sprzedawany. Podoba mi się ta kampania - najbardziej w Streetcomie lubię właśnie te "jedzeniowe" oraz kosmetyczne ;) zwłaszcza, że (pomijając może słodzone soki, których nie kupuję) otrzymałam produkty, jakich na codzień używam. I już pierwszego dnia gdy pojawiły się u nas w domu, zostały godnie spożytkowane przez moją Drugą Połówkę - oto dowód :)
Szczerze mówiąc, już na przykładzie samego przecieru widzę różnicę w smaku. Nie wiem, na ile to zasługa kartonu, ale zdecydowanie wolę taki od tego w słoiku. Wydaje mi się być mniej przetworzony, do sosów nadaje się super.

Jeśli któraś z Was jeszcze nie jest ekspertką Streetcomu a chciałaby nią zostać, zarejestrować można się tutaj: streetcom.pl Warto - ja przez ostatnie kilka lat miałam dzięki nim okazję przetestować wiele ciekawych rzeczy :)