poniedziałek, 3 września 2012

Przeczytane w sierpniu

W tym miesiącu mój wynik również nie jest zbyt imponujący, ale robiłam co mogłam. Zastanawiam się i  w głowie mi się nie mieści - jak ja dawałam radę, jeszcze nie tak dawno temu, czytać pięć książek tygodniowo i jeszcze prowadzić normalne życie? Skąd ja brałam na to czas? Teraz to dla mnie nieosiągalne, mimo że staram się łapać za książkę w każdej wolnej chwili.
Sierpień rozpoczęłam od dokończenia Sagi Zmierzch, i o ile przebrnąwszy przez początkowe trzy tomy wykazywałam niejaką tolerancję dla tego (nie)typowego romansu, to tom ostatni mnie jej pozbawił. Może to zmęczenie materiału, ale straciłam cierpliwość do ciągłych powtórzeń, coraz bardziej zaczęły mnie kłuć w oczy ubogie opisy i słownictwo (to akurat może być również wina tłumaczki) a przede wszystkim przewidywalność tej historii. Książka mnie po prostu znudziła i z pewnością na długi czas wyleczyła z eksperymentów gatunkowych. Romansidła nie są dla mnie i raczej nigdy nie będą, choć podejrzewam, że w tym przypadku nie tyle wina leży w samej tematyce, co w warsztacie autorki, który nie wydaje mi się zbyt wyrafinowany. Zazwyczaj, gdy książka zmierza do końca żałuję, że to tak szybko nastąpiło - w tym wypadku jednak nie mogłam się tego końca doczekać. Na półce co prawda zostało mi jeszcze do przeczytania Drugie życie Bree Tanner (poboczny wątek związany ze Zmierzchem), ale trochę czasu musi minąć, nim znów wezmę się za wampiry, przynajmniej te "Meyerowskie".

Kolejna pozycja to wygrana w rozdawajce u Czytelniczki książka Jestem Kobietą, będąca zbiorem pięciu historii, opowiadanych przez kobiety zrzeszone w sopockiej grupie wsparcia. Co mogę powiedzieć po przeczytaniu? Że książka zawiera dokładnie to, co obiecuje okładka - opowieści o związkach, nadziejach, marzeniach, odwadze i przyjaźni. Są to historie prawdziwe, szczere do bólu, napisane przez życie. Czy zaskakujące? Nie do końca - przecież są to sprawy, które widujemy na codzień. Spodziewałam się, że książka będzie nieco inna, może bardziej "ufabularyzowana", tymczasem czytając miałam wrażenie, jakby bohaterka każdej z historii siedziała obok mnie popijając herbatę i opowiadała swoje losy - prosto, szczerze, bez upiększeń. Nie przepadam za taką literaturą, ale nie żałuję, że przeczytałam tę książkę.

Czas na dwa tytuły, które w tym miesiącu czytało mi się zdecydowanie najprzyjemniej, oba z Fabryki Słów. 4 pory mroku Pawła Palińskiego to po pierwsze lubiana przeze mnie forma - zbiór opowiadań, a po drugie jeden z moich ulubionych gatunków - fantastyka podszyta grozą (lub też groza z elementami fantastyki?). Dziesięć zróżnicowanych tematycznie historii a każdą z nich czytałam z dużym zainteresowaniem. To nie jest książka, która od samego początku do końca trzyma w napięciu - wspomniana przeze mnie groza jest przyczajona, na pierwszy rzut oka niewidoczna i tylko raz na jakiś czas czytelnika przechodzi dreszcz a opowiadania zaskakują nieoczywistymi zakończeniami. Nie sposób się nudzić. Ta książka z pewnością zostanie na mojej półce i pewnie jeszcze kiedyś do niej wrócę.

Załatwiaczka natomiast to tytuł, po który chciałam sięgnąć już od jakiegoś czasu ale z jakichś powodów wciąż nie mógł trafić w moje ręce. Zachęciło mnie jedno opowiadanie Mileny Wójtowicz, które przeczytałam w jakimś piśmie fantastycznym (prawdopodobnie było to moje ulubione, nieistniejące już Science Fiction Fantasy i Horror). Ta książka również składa się z opowiadań, tym razem tworzących jedną, spójną historię. W tym przypadku forma opowiadań trochę mi przeszkadzała, a to dlatego, że każde było pisane trochę tak, jakby czytelnik nie znał poprzedniego lub też miał bardzo słabą pamięć. Powtarzały się krótkie wprowadzenia czytelnika w realia opisywanego świata i mimo, iż nie były to długie fragmenty, po którymś razie ich obecność zaczęła irytować i sprawiła, że zastanawiałam się, czemu właściwie książki nie podzielono zwyczajnie na rozdziały zamiast tych osobnych opowiadań? Wracając jednak do treści - Zalatwiaczka to historia Polki, studentki, która po przyjeździe do Exeter z powodu dość niefortunnego dla niej zbiegu okoliczności podpisuje dziesięcioletni kontrakt skazujący ją na pracę w całkiem nietypowym zawodzie. Zawodzie, który wiąże się między innymi z kontaktami ze światem wróżek, czarodziei i wampirów, zwanych tutaj potocznie branżą. Zabawna i odprężająca lektura :)

Podsumowanie SIERPNIA
Ilość przeczytanych książek: 4 (plus jedna, którą wciąż czytam)
Ilość przeczytanych stron: 1724
Średnio dziennie stron: 56
Najlepsza książka miesiąca: 4 Pory Mroku, Paweł Paliński
Lista tytułów:
  1. Przed świtem, Stephenie Meyer (Wydawnictwo Dolnośląskie, 2009)
  2. 4 Pory mroku, Paweł Paliński (Fabryka Słów, 2009)
  3. Jestem kobietą, Monika Gajdzińska (Wydawnictwo Dobra Literatura, 2010)
  4. Załatwiaczka, Milena Wójtowicz (Fabryka Słów, 2007)

5 komentarzy:

  1. Ciekawe, ciekawe. Znam tylko jedną pozycję z listy, a przecież czytam :)
    A co czytam, zapraszam do mojej Biblioteczki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sposób znać wszystkiego :) Twoją bibliteczkę już przeglądałam, bardzo dużo tytułów mnie zainteresowało.

      Usuń
    2. Czytam zachłannie, dużo i z pasją. Cieszę się, że mam możliwość poznawania nowości wydawniczych :)

      Usuń
  2. Ja też się trochę męczyłam czytając ,,Jestem kobietą". Może dlatego, że temat niełatwy...

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja wstyd się przyznać na początku wakacji zaczełam romansidło i do tej pory nie przeczytane

    OdpowiedzUsuń

Dzięki Waszym komentarzom blogowanie sprawia mi wiele radości :)

Dziękuję za każdą opinię - Wasze zdanie jest dla mnie bardzo ważne.

Zawsze też odwiedzam i czytam blogi swoich komentatorów.