piątek, 30 listopada 2012

Algowe ujędrnianie

Jakiś czas temu na blogu Śliwek-robaczywek wygrałam w konkursie na testerkę. Otrzymałam trzy maseczki algowe - i przedstawiam recenzję pierwszej z nich.

 
Gabinetowa maska algowa peel-off
Ujędrniająca (Firming)

Opis producenta:
Maseczki i okłady z alg dzięki korzystnemu działaniu na skórę cieszą się nie słabnącą popularnością już od wielu lat. Najpopularniejszą ostanio formą maseczek i okładów są maseczki hydroplastyczne (peel-off) zwane również "gumowymi".

 Popularność swoją zawdzięczają prostocie przygotowania zabiegu oraz niekłopotliwej aplikacji na skórę. Po zabiegu nie ma potrzeby użycia natrysku w celu zmycia resztek preparatu co jest dużą zaletą zwłaszcza w przypadku zabiegów na całe ciało. Firming Peel-Off Mask jest wieloskładnikowym preparatem do wykonywania profesjonalnych zabiegów kosmetycznych, dzieki któremu możesz zafundować sobie domowe SPA.

Maseczka ujędrniająca przeznaczona jest do skóry pozbawionej jędrności i elastyczności, a więc cery dojrzałej i cery po 25 roku życia z oznakami przedwczesnego starzenia. Firming Peel-Off Mask przeznaczona jest głównie do pielęgnacji skóry twarzy, dekoltu, biustu lub szyi, ale także innych częsci ciała jak pośladki, uda, brzuch.

Składniki maseczki:
  • Spirulina - bogata w prowitaminę A (stężenie 10 - 15 krotnie wyższe niż w marchwi) jest czynnikiem niezbędnym w procesie restrukturyzacji skóry. Witamina A stymuluje proces syntezy fibroblastów, zapewniając przywrócenie elastyczności skórze. Zawarte w spirulinie proteiny, witaminy i kwasy tłuszczowe przywracają skórze sprężystość i zauważalnie poprawiają kondycje skóry.
  • Skrzyp - bogaty w krzem wspomaga proces restrukturyzacji i odnowy skóry.
  • Lithothamnium Calcareum – czerwone wodorosty o wysokiej zawartości składników mineralnych, w szczególności wapnia, żelaza i magnezu, które działają odżywczo. Również posiada właściwości absorbujące i oczyszczające skórę. 
  • Polisacharydy

Działanie:
 - pomaga utrzymać skórę w zdrowej kondycji i wpływa regenerująco
 - poprawia jędrność i elastyczność skory, zmniejsza rozstępy
 - idealnie odżywia i mineralizuje, dzięki czemu nadaje się do skór zniszczonych np po opalaniu

Sposób użycia:
Zabieg na twarz wymaga użycia ok. 30g preparatu, okład na dekolt ok. 40g. Do przygotowania okładu na całe ciało potrzebne będzie ok. 250 g preparatu, do miejscowych zabiegów np. na brzuch wystarczy ok. 60g preparatu. Preparat jest łatwy du usunięcia nie wymaga spłukiwania.

 Wszystkie maseczki hydroplastyczne (peel-off) przygotowuje się w bardzo podobny sposób. Na 1 porcję proszku dodajemy 3 porcje wody (licząc objętościowo). Dokładnie mieszamy uważając żeby rozgnieść wszystkie tworzące się grudki. Maska musi przybrać jednolitą konsystencję śmietany (gęstego ciasta naleśnikowego jak opisują inni). Nakładamy na skórę warstwą min. 2 mm ( cieńsza warstwa trudno się ściąga, rwie się chociaż działanie pielęgnacyjne nie jest gorsze). Po ok. 20 minutach maseczkę ściągamy w jednym kawałku zaczynając od brzegu.  Czas można regulować od 10-15 minut do 30 minut maksymalnie dłuższe przetrzymywanie maski nie daje dodatkowych korzyści może za wyjątkiem  cery tłustej gdzie czasem dłuższy zabieg daje dodatkowe korzyści.

 Przygotowując maseczkę używamy przegotowanej i ostudzonej wody wodociągowej, jeżeli woda jest bardzo twarda można ją przegotować dwukrotnie, nie należy używać wody mineralnej. Woda mineralna jest mniej lub bardziej nasycona związkami chemicznymi różnego rodzaju solami powoduje to że A w niej mniej "miejsca" na związki uwalniane z maseczki. Skład chemiczny wód mineralnych jest inny niż skład wody morskiej naturalnego środowiska dla alg.

Moje wrażenia:
Bardzo lubię takie gabinetowe maseczki w proszku, które trzeba zmieszać z wodą. Nigdy jednak nie miałam maseczki peel-off w takiej właśnie formie, dlatego nieco obawiałam się, że przygotowanie i osiągnięcie właściwej konsystencji może być trudne. Na szczęście nic takiego się nie stało - proszek miesza się z wodą bajecznie łatwo i bez trudu można osiągnąć pożądaną gęstość. Nie ma również problemów z nakładaniem maski na ciało oraz twarz - jest to przyjemne i szybkie.

Maseczka ujędrniająca ma zielonkawy kolor - nie widać tego zbyt dobrze na moim zdjęciu - a zmieszana z wodą i nałożona "na człowieka" nabiera intensywniejszej barwy. Czułam się jak żona Shreka ;) W przeciwieństwie do gotowych maseczek peel-off, w tym przypadku należy nałożyć naprawdę grubą warstwę, a ściąganie rozpocząć zanim maska całkowicie wyschnie. W przeciwnym razie może być trudno się jej pozbyć. Testowałam różne opcje, raz nawet przetrzymałam maskę na skórze aż zupełnie wyschła, i... nie był to dobry pomysł ;-) Jeżeli więc będziemy się trzymać instrukcji obsługi, usuwanie maseczki będzie proste i przyjemne.

Czy maska działa? W pierwszej kolejności nałożyłam ją na ciało (brzuch, uda) i faktycznie, odczułam efekt ujędrnienia. Skóra stała się nieco bardziej napięta, lecz jednocześnie miękka i gładka w dotyku, nawilżona, trochę jak po użyciu dobrego ujędrniającego balsamu. Na twarzy odczułam podobny, wyraźny lecz łagodny dla cery efekt. Maska nie spowodowała u mnie żadnych podrażnień, mam wrażenie że oprócz ujędrnienia również odżywiła skórę. A tak zupełnie na marginesie - jej używanie jest bardzo przyjemne, poczułam się jak w prawdziwym spa :)

Oprócz działania maseczka ma jeszcze dwa zdecydowane plusy: jest niesamowicie wydajna (jak większość tego typu proszkowych maseczek), co w połączeniu z jej niską ceną daje nam kosmetyk idealny! Po drugie zaś - jest naturalna, jej skład jest prosty i krótki a składniki dobroczynne dla skóry.


Opakowanie: 30g
Cena: 6.90zł
Czy kupię w przyszłości? TAK

Lubicie gabinetowe maseczki do samodzielnego przygotowania? Szczerze mówiąc, im dłużej testuję takie kosmetyki - naturalne, o prostym składzie - tym bardziej mam ochotę ograniczyć ilość kupowanej chemii i być może przerzucić się wyłącznie na takie. No i te ich ceny - większość jest naprawdę kusząca...

A tak z innej beczki - ani się obejrzałam, a tu prawie setka obserwatorów stuknęła! Jak to możliwe? Kiedy zakładałam tego bloga nawet nie marzyłam o czymś takim... Bardzo mnie to ucieszyło :) Aby to uczcić zorganizuję może jakieś małe rozdanie? Co Wy na to?

10 komentarzy:

  1. Nie używałam jeszcze samodzielnie tego typu maseczek ale idea bardzo mi się podoba:) jestem bardzo na tak jeśli chodzi o rozdanie;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne są te maseczki algowe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak tylko czytam "ujędrnienie" to już szperam w portfelu czy bym nie wyskrobała parę przysłowiowych groszy na takie cudeńko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto Sówko, zwłaszcza że tym razem to są dosłownie grosze :)

      Usuń
  4. ja uwielbiam rozrabiane w domu glinki :) o niebo lepiej działają na moją cerę niż te gotowe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) A glinek rozrabianych w domu używam od dawna i wydają mi się dużo intensywniejsze w działaniu, a przy tym wcale mnie nie podrażniają. Z gotowymi bywa różnie.

      Usuń
  5. Gratuluję ci sukcesu w blogowaniu :D

    OdpowiedzUsuń

Dzięki Waszym komentarzom blogowanie sprawia mi wiele radości :)

Dziękuję za każdą opinię - Wasze zdanie jest dla mnie bardzo ważne.

Zawsze też odwiedzam i czytam blogi swoich komentatorów.