piątek, 22 czerwca 2012

Hello, Norway!

Uwaga, uwaga, uwaga - ogłoszenie!
Wypadł mi pilny i niespodziewany wyjazd, dlatego 
nie będzie mnie na blogu do 15 lipca
Wszyscy, którzy potrzebują się ze mną skontaktować, uprzejmie proszeni są o wysyłanie maili :)  mój adres: rincewind9998@gmail.com
Maile będę mogła sprawdzać i odpisywać dopiero od 30 czerwca.
Pozdrawiam wszystkich i do "zobaczenia" :)


środa, 20 czerwca 2012

Przegląd poczty [2] + Dbam o siebie...

Piszę z pewnym opóźnieniem, ale od poniedziałku trwa pierwszy tydzień akcji Dbam o siebie. Upływa on pod znakiem... nawadniania. Z wody się składamy, woda jest niezbędna nam do życia, i nie trzeba chyba nikogo przekonywać, jak duży wpływ jej regularne dostarczanie ma na urodę czy prawidłową wagę ciała. Staram się pić duże ilości niegazowanej wody (i zielonej/czerwonej herbaty) codziennie, więc ten tydzień nie będzie dla mnie specjalnie trudny :)

A tymczasem... Dostałam dziś nieoczekiwaną paczkę od firmy Miralex, a w niej próbki produktów:


  • Mamamil - olejek do masażu zapobiegający rozstępom, 2 x 3ml
  • Mamamil - krem zapobiegający rozstępom, 2 x 3ml
  • Feminum z kwasem mlekowym - żel intymny, 2 x 4g
  • Feminum Aktiv z solą sodową kwasu hialuronowego - 2 x 4g
  • Nosolan - żel nawilżająco-łagodzący do nosa, 1 x 3g
Bardziej medyczna niż kosmetyczna ta przesylka, ale również się przyda :) Chętnie przetestuję zwłaszcza te kosmetyki przeciwko rozstępom.


niedziela, 17 czerwca 2012

Tonik - perełka

Dzisiaj napiszę o jednym z kosmetyków z grupy tych, które stale goszczą na mojej półce, a będzie to:

Tonik pichtowy ProOil 
Bezalkoholowy tonik do skóry wrażliwej
(zdjęcie ze strony producenta: www.profarm.com.p)


Producent obiecuje nam, że tonik działa:

  • OCZYSZCZAJĄCO - odświeża, oczyszcza i nawilża skórę;
  • ANTYBAKTERYJNIE - skutecznie walczy z trądzikiem, wpływa korzystnie na wygląd skóry;
  • ODŻYWCZO - uzupełnia niedobory witamin i mikroelementów;
  • ENERGIZUJĄCO - dodaje sił witalnych, rozluźnia napięte mięśnie i likwiduje uczucie ciągłego zmęczenia;
...a do tego również, że świetnie usuwa makijaż. 


Jakie są moje obserwacje?

Faktycznie, można odczuć, że skóra jest oczyszczona (wręcz jakby odkażona) dość solidnie, ale kosmetyk jej nie wysusza. Działanie antybakteryjne również można szybko spostrzec - tonik zapobiega powstawaniu różnych "niespodzianek", jest też bardzo skuteczny w leczeniu już istniejących. Nie używam go do zmywania makijażu, tylko trzymam na takie momenty, gdy czuję że lada dzień coś mi się niechcianego na twarzy pojawi - jest wtedy niezawodny! I w przeciwieństwie do innych antybakteryjnych kosmetyków nigdy mnie nie podrażnił, skóra nie jest ściągnięta ani lepka po jego użyciu (nie znoszę tego w niektorych tonikach!) tylko zrelaksowana, zmatowiona, odświeżona. Mam cerę mieszaną, z dość kapryśną strefą T, a po tym toniku nic się nadmiernie nie przetłuszcza - to jest mój sposób na ocenę, czy kosmetyk jest dobry. Po tych "złych" rano świecę się jakbym wyszła z sauny ;)

Używam toniku pichtowego od kilku lat, zużylam trochę opakowań, i jedyne co mi doskwiera to fakt, że czasem ciężko go znaleźć - ostatnio byłam zmuszona zamówić przez internet i w związku z tym zrobiłam większe jego zapasy.


PLUSY:
- skuteczność!
- nie podrażnia, nie wysusza
- jest tani
- nie ma alkoholu w składzie
- bardzo wydajny

MINUSY:
- bywa trudnodostępny
- opakowanie mogłoby być bardziej szczelne


Cena: 9,50 zł/200ml
Czy kupię ponownie? TAK, tak i jeszcze raz tak!


Dla dociekliwych - skład:
Aqua, polysorbate 20, glycerin, magnesium aspartate (and) zinc gluconate (and) copper gluconate, propylene glycol (and) aqua (and) vaccinium myrtillus (and) cucumis sativus (and) hamamelis virginiana (and) phenoxyethanol (and) methylparaben (and) propylaparaben, abies sibirica, parfum, sodium hydroxide, dmdm hydantoin (and) methylparaben (and) propylparaben (and) phenoxyethanol 

Przegląd poczty [1]

Sporo spraw zebrało mi się do opisania i wreszcie mam chwilę, by to zrobić.

Po pierwsze - pojawił się u mych drzwi listonosz, z przesyłką od Magdy z bloga Illegal Dreams. Bardzo się ucieszyłam, ponieważ niedawno udało mi się wygrać u niej rozdanie (to moje pierwsze wygrane candy! :)


W paczce znalazły się perfumy, błyszczyk, lakier, biżuteria oraz mnóstwo próbek i herbatek. Nie zdawałam sobie sprawy, że wygranie czegoś jest tak przyjemne :) Coraz bardziej utwierdza mnie to w przekonaniu, że też za jakiś czas muszę urządzić candy :)

Teraz czas na relację z zakupów. Niewielkie, bo w zasadzie nie miałam jakichś poważnych potrzeb w zakresie kosmetycznym - dużo specyfików jeszcze czeka na zużycie. Najpierw Rossmann:


  • EVELINE Just Epil, krem do depilacji (8,79 zł) - używałam już wcześniej tego kremu, jako jeden z niewielu okazał się skuteczny!
  • Rival de Loop, 4 maseczki (1,69 zł/szt) - oliwkowa, z czarnego bzu, hydro-nawilżająca i mleczno-miodowa) - lubię testować, wkrótce napiszę co sądzę o tych maseczkach :)
  • SYNERGEN, maseczka antybakteryjna (1,99 zł)
  • ISANA, krem do rąk (2,79 zł) - był na przecenie, skusiła mnie niska cena i spore opakowanie, jednak po paru dniach używania śmiało mogę stwierdzić, że ten krem jest dużo lepszy niż niektóre w wyższej cenie
Oprócz tego herbatki... Szukałam rosmannowskiej herbaty o smaku cukru-pudru (przeczytałam o niej na którymś blogu), nie znalazłam jej, za to były inne ciekawe smaki:


W środku cytrynowa pu-erh z BioActive, ale po bokach rosmannowskie (King's Crown) o smakach truskawkowy sernik oraz śmietanka z karmelem. Obydwa świetne, a jeśli chodzi o ten ostatni to z pewnością zagości na stałe na mojej herbacianej półce :)

To jeszcze nie koniec zakupów. W poszukiwaniu dobrego szamponu zabłądziłam do Yves Rocher. Parę lat temu byłam tam częstym gościem, postanowiłam więc teraz odnowić moją kartę (w YR zbiera się pieczątki na specjalnej karcie a później wymienia je na kosmetyki). Kupiłam, co chciałam a na dodatek - ponieważ wyrabiałam kartę od nowa - dostałam komplet próbek :)


  • HAMAMELIS, szampon do skóry delikatnej (12,90 zł)
  • Gestes d`Institut, podwójna maseczka jednorazowa oczyszczająca (4,90 zł) - jedna część to peeling a druga maska oczyszczająca
  • Beaute des Mains, żel do mycia rąk bez wody (6,90 zł)
  • próbki - Cure solutions (aktywator młodości), Riche creme (krem przeciwzmarszczkowy na dzień), Serum vegetal (FORCE+ krem intensywnie ujędrniający na noc), Ovale lifting (krem liftingujący pod oczy i na powieki), Minceur intensive (potrójny koncentrat wyszczuplający), Moment de boncheur (perfumy damskie), Hoggar (męskie), Zero niedoskonałości (podkład)
Jak by na to nie patrzeć, wychodzi, że na kosmetyki wydałam tego dnia dokładnie 45,03 zł, więc nie zostaje już zbyt wiele do zagospodarowania w czerwcu w ramach akcji Przeżyć za 50 złotych. Mam nadzieję, że już mnie nic nadprogramowego nie skusi :)



wtorek, 12 czerwca 2012

Wpis blogowy :)

Nie pisałam chwilę, bo i sporo się w moim życiu działo.

Po piewsze i najważniejsze - obroniłam się :) Mogę teraz legalnie legitymować się wyższym wykształceniem, w dodatku w wymarzonym przeze mnie zawodzie. Studia były cudowne, ale ten stres egzaminacyjny... ja chyba nie potrafię sobie z nim radzić. Już tęsknie za ludźmi z roku, zajęciami, nawet za akademikiem ;) 

W międzyczasie w ramach odstresowania, naruszyłam dość mocno zasadę Przeżyć za 50 złotych jeśli chodzi o zakupy kosmetyczne. Do wszystkiego się przyznam, obfotografuję i opiszę, jak tylko odzyskam możliwość robienia zdjęć. Zgubiłam kabel do telefonu... a z resztą jakość zdjęć z tej komórki pozostawia bardzo wiele do życzenia, dzisiaj ma dzwonić do mnie pani z orange i wreszcie zamówię nowy aparat :-) Mam kilka kosmetyków do opisania, kilka zdobyczy z SH do pokazania, kilka książek - wszystko czeka na wrzucenie na bloga... ale do tego muszę mieć możliwość robienia dobrych fotek.

Kolejna sprawa, którą muszę się Wam pochwalić to moja dieta - przynosi efekty! Moje BMI wynosi w tej chwili 20 i czuję się z tym wynikiem świetnie. Nagle 90% ubrań z mojej szafy zaczęło znów wyglądać na mnie dobrze... Teraz muszę skoncentrować się nie tyle na obniżeniu wagi, co na zmianie proporcji  mięśnie-tłuszcz w moim organiźmie. Muszę więcej ćwiczyć, wtedy też będę mogła więcej jeść i nie zamienię się znów w kulkę ;)

To tyle na razie. Korzystając z chwili czasu zajrzę wreszcie na Wasze blogi i poczytam. Pozdrawiam wszystkich, którzy tutaj zaglądają :)

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Projekt "Dbam o siebie" + zakupy i inne

Po Denku i akcji Przeżyć za 50 złotych prezentuję kolejny projekt, w którym zdecydowałam się wziąć udział. Jak szaleć to szaleć, a co ;-) Jestem osobą, którą bardzo łatwo w ten sposób zmotywować do pewnych rzeczy, więc czemu mam nie wykorzystać okazji? Do projektu Dbam o siebie można się zapisać na blogu Diany Art do 18 czerwca. Wtedy to zostanie ogłoszone pierwsze wyzwanie tygodnia. Brzmi tajemniczo i nie wiem czego tak do końca mogę się w ciągu tej akcji spodziewać, ale zadbać o siebie nie zaszkodzi :)

Tymczasem muszę zarchiwizować tutaj moje wczorajsze zakupy. Nie ma nic z kosmetyków, więc bilans czerwcowy jeżeli chodzi o przeżycie za 50 zł na razie pozostaje niezagrożony. Kupiłam tylko to, co potrzebne, czyli:

Błonnik owsiany naturalny


To oczywiście niezbędna rzecz na diecie odchudzającej. Jakiś czas temu właśnie błonnik mi się skończył i jakimś cudem nie mogłam go nigdzie znaleźć, a przynajmniej nie w takiej formie jaka by mi odpowiadała. Albo był w tabletkach (to się u mnie nie sprawdza, a poza tym tabletek nie da się dodać np do zupy), albo o jakimś smaku - jak cynamonowy (cynamonu nie cierpię; bezsmakowy błonnik jest dużo bardziej uniwersalny). No i wreszcie udało mi się takowy znaleźć - w sklepie zielarskim. Kosztował 18zł z groszami i był do niego dołączony również pojemnik z pokrywką, zapewne w celu przesypania tam proszku.

Herbata Pu-Erh cytrynowa
(Bio Active)


Podobno czerwona herbata słynie z właściwości spalających tłuszcz. Nie wiem, ile w tym prawdy, a ile marketingu, ale będąc na diecie przyzwyczaiłam się pić sporo herbat - zielonych, czerwonych, owocowych, białych, oczywiście bez słodzenia. Nawet, jeżeli nie ma właściwości spalających to jest całkiem niezła w smaku (cytrynowy aromat robi swoje) i pomaga czasem oszukać głód, kiedy człowieka kusi wieczorem by sięgnąć po jakąś zakazaną przekąskę.

I jeszcze zakup książkowy (no, to nie było niezbędne, ale...):


Po drodze udało mi się również zebrać całkiem pokaźną ilość próbek (głównie w sklepach zielarskich/z naturalnymi kosmetykami) i liczę, że wśród nich znajdę wreszcie poszukiwany przeze mnie krem idealny :)



A na koniec jeszcze takie coś... No po prostu ja nie mogę iść sobie normalnie ulicą żeby nie zobaczyć czegoś dziwnego ;) Tutaj chyba kogoś porządnie wkurzyły rosnące ceny paliw...


niedziela, 3 czerwca 2012

Przeżyć za 50 złotych!


Świetna akcja zapoczątkowana na blogu Belleoleum. Mówiąc krótko - ograniczamy nasze zakupy kosmetyczne tak, aby zamknąć się w kwocie 50 złotych miesięcznie. Do zrobienia? Jak najbardziej! Już od jakiegoś czasu pracuję nad swoją manią zakupową, więc taka akcja to dodatkowa motywacja dla mnie :)

PS. Prawda, że ten banner jest genialny? :)