piątek, 30 listopada 2012

Regenerująca glinka od Eveline

Niebawem znów czeka mnie dłuższy wyjazd, więc pełną parą biorę się za dalsze nadrabianie zaległości. A będzie to rzecz bardzo przyjemna, mianowicie recenzja kolejnej ciekawej maseczki :)


Algowe ujędrnianie

Jakiś czas temu na blogu Śliwek-robaczywek wygrałam w konkursie na testerkę. Otrzymałam trzy maseczki algowe - i przedstawiam recenzję pierwszej z nich.

czwartek, 29 listopada 2012

Niepozorny ale go lubię!

Na moim blogu nie było jak dotąd recenzji kolorówki, mimo że oczywiście jej używam. W odróżnieniu od innych maniaczek jednak jestem minimalistką i moje kosmetyki kolorowe można policzyć na palcach jednej ręki, w dodatku trzymam się zwykle tych samych, ulubionych barw. Tusz do rzęs jest jednak niezbędnikiem również i u mnie, a dzisiejsza recenzja będzie dotyczyła maskary, której od jakiegoś czasu używam:

środa, 28 listopada 2012

Denko październikowe + ziółka

To się dopiero nazywa obsuwa ;-) Listopad już się kończy, a ja dopiero o październiku... Denko sfotografowałam już chwilkę temu, ale nie miałam czasu by siąść i opisać. Nie ma tego wiele, gdyż przez te wszystkie wyjazdy jakoś słabo mi idzie zużywanie.
Szampon BingoSPA z odżywką, zielona herbata 
Ten szampon to dla mnie spore zaskoczenie. Moje włosy są zupełnie niewymagające, jednak nawet mimo to cena 2,5zł za półlitrowy kosmetyk (była promocja w Tesco) wydawała mi się przegięciem. Zachęciły mnie recenzje na blogach więc zaryzykowałam, i okazało się to strzałem w dziesiątkę - szampon świetnie myje, nie wysusza, włosy rozczesują się po nim bardzo łatwo, a co najwazniejsze - nadaje im lekkości i objętości. Jedyne, co mi w nim nie pasuje, to zapach - w żaden sposób nie przypomina zielonej herbaty, kojarzy mi się wręcz z... przyprawą do ryb ;) Nie wiem dlaczego. Na szczęście czuć go tylko podczas mycia, na włosach się nie utrzymuje. 
Czy kupię ponownie? TAK

AVON Planet Spa, maseczka peel-off
Greckie morza
Już recenzowałam tę maseczkę TUTAJ.
Czy kupię ponownie? NIE

FLOS-LEK, Żel ze świetlikiem i babką
do powiek i pod oczy
Bardzo przyjemny drobiazg, przynosi ulgę i chłodzi oczy, przydatny gdy długo przesiadujemy przed monitorem. Niedrogi i bardzo wydajny, tylko trzeba go chronić przed dostępem powietrza (dobrze zamykać słoiczek) bo błyskawicznie wysycha.
Czy kupię ponownie? Bardzo możliwe

NIVEA deo roll-on
fresh natural
Moją recenzję tej kulki można przeczytać TUTAJ.
Czy kupię ponownie? TAK, choć pewnie najpierw będę testować inne rodzaje.


I to by było na tyle, jeżeli chodzi o denko. Niestety, listopad równiez nie zapowiada się zbyt ciekawie jeśli chodzi o zużycia... Pocieszam się tym, że przynajmniej powstrzymuję się przed kupowaniem ;) 
Powyżej możecie zobaczyć zawartość przesyłki, jaką dostałam od firmy Bonimed, która szukała testerów na facebooku. Pierwszym suplementem do testowania jest SEDABON, ziołowy syrop ułatwiający zasypianie. Lubię naturalne produkty, więc chętnie poznam jego działanie na własnej skórze :) 

niedziela, 25 listopada 2012

Jesień... i TAG

Lubię jesień. Jestem pewnie w mniejszości, ale gdy robi się coraz chłodniej a dzień powoli się skraca, ja czuję się coraz lepiej. Zawsze te chłodne miesiące w roku napawały mnie największą energią i chęcią działania. Na logikę, powinno być zupełnie na odwrót, a jednak...
Może to dlatego, że nie przepadam za gorącem i letnie upały bardzo mnie wykańczają. Wolę jak jest trochę zimniej, trochę ciemniej. A gdy zaczyna się jesień i z każdym dniem na drzewach coraz więcej złotych liści, to już wiem, że niebawem będzie zima... i jakoś wracają mi siły :)
Jesień zainspirowała mnie do pospacerowania z aparatem (a raczej telefonem) czego efekty możecie oglądać w tej notce. Ale żeby nie było zupełnie nietematycznie, odpowiem na pewien tag, którym oznaczyła mnie jakiś czas temu Malina oraz Julcik (cóż... ten "jakiś czas temu" to dokładnie miesiąc, ale lepiej późno niż wcale!)
TAG: Moje włosy w pigułce

Tag polega standardowo na udzieleniu odpowiedzi na 13 pytań. Zaczynamy:

1. Twój naturalny kolor włosów: Średni brąz, latem nawet jasny brąz ze złotymi/rudymi pasmami.

2. Twój obecny kolor włosów: Taki jak wyżej, ale kusi mnie straaaaasznie żeby zafarbować, i to na jakiś szalony kolor.

3. Aktualna długość Twoich włosów: Bardzo długie, sporo za pas.

4. Długość na jaką chciałabyś zapuścić włosy: Taka jak teraz jest mi odpowiada, ale mogą być trochę dłuższe... albo może trochę skrócę, to u mnie rzecz przypadku ;-)

5. Jak często podcinasz końcówki: Co 3 miesiące, albo jak mi się przypomni...

6. Twoje włosy są proste, kręcone czy falowane: W zasadzie proste, bardzo lekko falują.

7. Jaką porowatość mają Twoje włosy: Nie są porowate.

8. Jakie są Twoje włosy (np. normalne, przetłuszczające się, suche itp.): Normalne, gęste, grube.

9. Jak wygląda Twój codzienny włosowy rytuał pielęgnacyjny: Nie mam czegoś takiego, codziennie je czeszę :-) Myję co trzeci albo nawet (o zgrozo!) co czwarty dzień, w zależności od potrzeb. Moje włosy się nie przetłuszczają a najlepiej wyglądają dopiero na 2 dzień po myciu. Czasem używam odżywek bez spłukiwania, nadających włosom lekkości, choć w zasadzie moje włosy nie stwarzają żadnych problemów, więc robię to bardziej dla przyjemności niż z musu. Bardzo ciekawi mnie olejowanie i niebawem mam zamiar zacząć. 

10. Czego nie lubią Twoje włosy: Suszarki - praktycznie jej nie używam. Nie lubią też jak ktoś inny je czesze (to boli) lub się o coś zahaczą.

11. Co lubią Twoje włosy: Schnąć przez noc :) Rankiem są mega miękkie i błyszczące.

12. Jaka jest Twoja ulubiona fryzura: Jeszcze jej nie znalazlam. Noszę włosy albo całkiem rozpuszczone, albo koński ogon na czubku głowy - widać wtedy, że głowę mam wygoloną po bokach. Ta fryzura mi odpowiada najbardziej z tych, które do tej pory miałam, ale to jeszcze nie ideał...

13. Gdyby Twoje włosy umiały mówić to co by powiedziały: Hmm... siema? ;)))
 Wypadałoby kogoś otagować, ale... ten tag miałyście już chyba wszystkie. Więc nie wypiszę tutaj nikogo, ale jeżeli masz ochotę odpowiedzieć - zapraszam :) A tymczasem.... Miałam wspomnieć jeszcze o najnowszych "współpracach", które udało mi się nawiązać. Będę testować suplementy od firmy Bonimed -  Zioła Ojca Grzegorza, oraz kosmetyki GlySkinCare. Obie firmy poszukiwały testerek na facebooku - teraz dopiero widzę, jak wiele mnie omijało, gdy nie miałam tam konta. O efektach testów oczywiście napiszę na blogu, ale to dopiero za jakiś czas. Jutro natomiast kolejna recenzja jednej z testowanych przeze mnie maseczek. I jeszcze jeden jesienny obrazek na dziś:

wtorek, 20 listopada 2012

Owocowe odżywienie

Nie mogłam się powstrzymać by nie przetestować jednej z maseczek, które znalazły się w paczuszce od Maliny. Ta zaintrygowała mnie najbardziej, dlatego poszła na pierwszy rzut:


NONI CARE
Regenerująca maseczka deluxe

Od producenta: Maseczka w formie kremu przeznaczona do regeneracji i odżywienia skóry twarzy i szyi. Dzięki wysokiej zawartości naturalnych ekstraktów z owoców noni, acai, daktyli i granatów bogatych w witaminy (A, B1, B2, C), mikroelementy, polisacharydy i flawonoidy maseczka daje spektakularny efekt wygładzenia i rewitalizacji. Zawarte w ekstraktach owocowych α-hydroksykwasy (AHA) działają delikatnie złuszczająco i nawilżająco. Maseczkę można pozostawić na skórze bez zmywania (np. na noc), co pogłębi i przyspieszy efekt działania.

Opakowanie: Typowe dla jednorazowych maseczek. Mieści w sobie 11ml i jak dla mnie mogłoby być podzielone na dwie porcje - tak duża ilość spokojnie wystarczy na dwa albo i więcej razy.

Konsystencja: Kremowa, raczej gęsta ale nie na tyle, by sprawiać trudności przy rozsmarowywaniu. Kolor biały. Zapach bardzo owocowy, przyjemny.


Działanie: Ta maseczka bardzo mnie zaskoczyła. Od początku jakoś dziwnie mnie do siebie przyciągała ;) i jak się okazało - nie bez powodu. Nałożyłam grubą, lecz nie bardzo grubą warstwę (w opakowaniu została jeszcze conajmniej połowa) na twarz. Aplikacja była bardzo przyjemna, maseczka dobrze się rozprowadza i przepięknie pachnie. Już sam ten zapach mnie zrelaksował. Postanowiłam pozostawić ją na twarzy na całą noc i okazało się to strzałem w dziesiątkę! Maseczka dobrze się wchłonęła, rano twarz nieco za bardzo się świeciła (co jest u mnie normalne gdy nakładam na noc maskę lub cięższy krem) więc umyłam ją żelem i tonikiem, jak co rano. Co mnie zaskoczyło? Otóż to, że przez cały dzień moja twarz była rewelacyjnie nawilżona. Nie musiałam używać już żadnego kremu a za każdym razem gdy przypadkiem dotknęłam twarzy uświadamiałam sobie, że w dotyku jest jakaś inna, niż zwykle. Nawilżona, sprężysta, odżywiona. Nie spodziewałam się aż tak intensywnego działania po jednorazowym zastosowaniu jakiejkolwiek maseczki... Wizualnie twarz również wygląda lepiej i promienniej. Jestem w pozytywnym szoku :) a ta maseczka z pewnością zagości u mnie na stałe!


Wydajność: Bardzo dobra, starczy na dwa albo i więcej użyć.

Cena: 3zł

Czy kupię ponownie? Zdecydowanie TAK!

Maseczkę otrzymałam do testów od Maliny, za co bardzo dziękuję! Jeśli też macie ochotę potestować sobie coś ciekawego, wstąpcie do Malinowego Klubu, a nie będziecie zawiedzieni :-)

niedziela, 18 listopada 2012

Karton zamiast konserwantów - kampania Streetcom

Jakiś czas temu wystartowała nowa kampania Streetcomu! Tym razem - TetraPak, a w głównej roli... karton.
Ale zacznijmy od początku...
Paczki ambasadorek Streetcomu zawsze są starannie przygotowane, nawet jeśli chodzi o samo pudełko :)
Tym razem pudełko to jedno, wielkie, soczyste jabłuszko. Całkiem ciężkie :) Co mamy w środku?
Kampania dotyczy kartonów, a co w nich możemy kupić? Oczywiście napoje oraz jedzonko :)
Jak widać są to produkty różnych firm, łączy je jednak sposób zapakowania.
Jak zawsze - oprócz produktów do testowania, Streetcom zapewnia swoim ambasadorkom również obszerne materiały na temat kampanii oraz ulotki do rozdania znajomym.
Tym razem wśród materiałów informacyjnych znalazła się również paczka magnesów na lodówkę :) Prezentują się całkiem kolorowo, większość znalazła już swoich nowych wlaścicieli wśród moich rozmówców...
Pewnie się zastanawiacie o co właściwie chodzi z tymi kartonami?

 Główne hasło akcji to "Karton zamiast konserwantów" oraz "Karton chroni jak natura". I na tym właśnie cała rzecz polega. Jak się okazuje, pakowanie żywności (nie tylko soków) w kartony niesie ze sobą cały szereg zalet, o których być może nie każdemu wiadomo. Przede wszystkim - użycie kartonu sprawia, iż nie trzeba stosować konserwantów. Jest to możliwe dzięki wielowarstwowej budowie takiego kartonowego opakowania. Każda jego warstwa spełnia inną funkcję:
(obrazek ze strony zamiastkonserwantow.tetrapak.pl)
Muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie interesowałam się tym tematem tak dogłębnie. Owszem, zależy mi (jak pewnie większości z Was) by odżywiać się zdrowo i unikać nadmiernej chemii w tym, co jem, jednak nie zdawałam sobie sprawy że aż takie znaczenie ma to, w czym produkt jest sprzedawany. Podoba mi się ta kampania - najbardziej w Streetcomie lubię właśnie te "jedzeniowe" oraz kosmetyczne ;) zwłaszcza, że (pomijając może słodzone soki, których nie kupuję) otrzymałam produkty, jakich na codzień używam. I już pierwszego dnia gdy pojawiły się u nas w domu, zostały godnie spożytkowane przez moją Drugą Połówkę - oto dowód :)
Szczerze mówiąc, już na przykładzie samego przecieru widzę różnicę w smaku. Nie wiem, na ile to zasługa kartonu, ale zdecydowanie wolę taki od tego w słoiku. Wydaje mi się być mniej przetworzony, do sosów nadaje się super.

Jeśli któraś z Was jeszcze nie jest ekspertką Streetcomu a chciałaby nią zostać, zarejestrować można się tutaj: streetcom.pl Warto - ja przez ostatnie kilka lat miałam dzięki nim okazję przetestować wiele ciekawych rzeczy :)

sobota, 17 listopada 2012

Przegląd poczty [12]: Listopadowe nowości w kosmetyczce

Ostatnio pojawiło się u mnie parę nowych kosmetyków - niektóre trafiły mi się zupełnie przypadkowo, inne znowuż kupiłam z premedytacją. Zacznę od przemiłej przesyłki od Maliny::
Podczas akcji Październik miesiącem maseczek, która miała miejsce na jej blogu, Malina obdarowała różnymi cudownościami wiele blogerek. Miałam szczęście znaleźć się w tym gronie i z przyjemnością przetestuję otrzymane maseczki. A co dokładnie do mnie trafiło?
  • NONI CARE - przeciwzmarszczkowa maseczka regenerująca 
  • AA - maseczka intensywnie nawilżająca 
  • EVELINE - maseczka intensywnie regenerująca  
  • VERONA - oliwkowa maseczka przeciwzmarszczkowo-regenerująca
W najbliższym czasie możecie spodziewać się recenzji wszystkich z nich - ta z Noni tak bardzo mnie kusi, że chyba nałożę ją już dzisiaj :)
Mam przyjemność przetestować również zestaw algowych maseczek ze sklepu Bliskonatury. Testerką zostałam poprzez blog Śliwki Robaczywki :) Trafiły do mnie:
  • Gabinetowa maseczka algowa peel-of rewitalizująca
  • Gabinetowa maska algowa peel-off ujędrniająca
  • Gabinetowa maseczka algowa Peel-of z acerolą i witaminą C
Jeśli macie ochotę przetestować coś ciekawego, odwiedźcie Śliwki - akcje testowania odbywają się tam całkiem często :)

Kolejna miła rzecz do opisania - prezenty :) Rzadko dostaję kosmetyki, ale w tym roku na urodziny trafiło mi się parę bardzo przyjemnych drobiazgów:
  • VICHY, Purete thermale, oczyszczająca pianka przywracająca blask skóry
  • La Roche-Posay, Fizjologiczne pH, płyn micelarny
  • AA Eco, Krem do rąk z dynią, edycja limitowana
  • Original Source, bath foam, czekolada z miętą
  • Wellness&Beauty, sól do kąpieli, kakao & jojoba
Jak do tej pory przetestowałam już płyn do kąpieli - ma bardzo ładny zapach i skóra po nim jest miękka w dotyku. Mam wrażenie, że jest sporo wydajniejszy niż żele pod prysznic tej samej firmy. Zużyłam również już pół buteleczki micela z La Roche-Posay i muszę powiedzieć, że jest on dla  mnie w tej chwili numerem jeden jeżeli chodzi o płyny do demakijażu! Deklasuje nawet moją ukochaną do tej pory Biodermę. Zmywa błyskawicznie wszystko co trzeba (a używam ciemnych i intensywnych kolorów do makijażu oczu), nie podrażnia ani nie wysusza, mam wrażenie odżywienia skóry. Zdecydowanie dołączy do grona moich ulubionych kosmetyków :)

Na koniec - zakupy. Panuję nad swoim nałogiem, ale kilka rzeczy mi się ostatnio pokończyło, więc czując się całkowicie usprawiedliwiona ruszyłam wykorzystać parę kuponów zniżkowych w YR :) I oto, co mi z tego przyszło:
  • Culture BIO, Odbudowujący balsam do ust, 99.99 % składników pochodzenia roślinnego 19,90zł (zapłaciłam z kuponem 40% taniej)
  • Jardins du monde, Antyperspirant w kulce, lawenda z prowansji 10,90zł
  • Edycja świąteczna, krem do rąk wanilia i cytryna, gratis
Póki co, najbardziej przypadł mi do gust ten balsam do ust - jego działanie jest widoczne od razu, usta są odżywione, gładsze. Nie trzeba go zbyt często aplikować, gdyż efekt utrzymuje się długo, wiem więc że będzie bardzo wydajny.

I na sam koniec reszta moich skromnych zakupów - musiałam wreszcie kupić sobie zmywacz i wybór padł na ten z fotografii. Bardzo dobrze i skutecznie zmył czarny lakier, a chyba nie ma nic trudniejszego do zmycia z pazurów (no, może poza brokatem - ale tego nie używam), sądzę więc że będę z niego zadowolona. A maseczka to zupełnie nieplanowany zakup... mam ich całkiem sporo i nie mogę narzekać na brak materiału do testowania. A jednak kupiłam - na jakiejś promocji w Biedronce, nawet nie pamiętam za ile. Pocieszam się jedynie tym, że przejaw mojego zakupoholizmu mógł okazać się dużo, dużo powazniejszy ;) więc nie jest tak źle.

A Wy co ciekawego sobie ostatnio kupiłyście?

czwartek, 15 listopada 2012

Nominowano mnie ;-) Liebster blog

Lubię tagi, lubię poczytać posty moich ulubionych bloggerek gdy piszą niekoniecznie o kolejnym kosmetyku ale nieco o sobie samych. Jakoś tak jednak się złożyło, że jak do tej pory nie zebrałam się jeszcze do odpowiedzi na żaden tag, którym mnie obdarowano... Zacznę zatem od końca, a więc od najbardziej aktualnej, krążącej po blogach zabawy :-)

Nominacja do Liebster Blog jest przyznawana przez innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań.

Otagowano mnie dwukrotnie. Zacznę od Różowych Beretów :-)

1. Ulubiony film?
"Dogma" - uwielbiam humor Kevina Smitha, a poza tym gra tam kilku moich ulubionych aktorów, np Rickman :-)

2. Ulubiona książka?
Mam kilka(naście) ukochanych książek. Jedną z nich jest saga anielska Mai Lidii Kossakowskiej ("Siewca Wiatru", "Zbieracz Burz")

3. Czym się zajmujesz na co dzień?
Sztuką :-) Wolny zawód.

4. Włosy naturalne czy farbowane?
Naturalne, ale zamierzam farbnąć.

5. Twoje hobby?
Kosmetyki! Czytanie. Realizowanie spontanicznych pomysłów, nawet tych szalonych.

6. Jaką stronę internetową odwiedzasz najczęściej?
 Piekielni.pl :)))

7. W jakim makijażu czujesz się najlepiej?
Bardzo wyraźnie podkreślone oko + usta bez makijażu. Bardzo lubię też dziwne, szalone, sceniczne makijaże - nie mam problemów z wyjściem tak na ulicę w środku dnia ;-)

8. Co cię wzrusza?
Ludzka bezinteresowność i dobro.

9. Optymistka czy pesymistka?
Optymistka, niepoprawna do granic!

10. Kosmetyk bez którego nie możesz się obyć to?
Smoliście czarny cień do powiek.

11. Jakim aparatem robisz zdjęcia na bloga?
Aparat to za duże słowo! BlackBerry 9790 :))) Ale uwielbiam moją jeżynę.


A teraz książkowe pytania od Wiedźminki :)

1. Kto jest Twoim książkowym "autorytetem"?
Nie dam rady odpowiedzieć na to pytanie. U mnie w ogóle ciężko jest z autorytetami... ;)

2. Czy wygraną w lotto przeznaczyłbyś na książki? 
Z pewnością w sporej części tak!

3. Jaka jest biblioteczka Twoich marzeń?
Przytulne pomieszczenie, zdolne jednak pomieścić mnóstwo książek - tak, żebym wreszcie nie musiała się martwić, że znowu skończylo się miejsce na regałach. Półki z książkami w każdym możliwym i niemożliwym miejscu, od ziemi do sufitu. A zawartość owej biblioteczki? Oczywiście głównie fantastyka, a oprócz tego piękne albumy i trochę zdobyczy rodem z antykwariatu (lubię stare woluminy).

4. Jaką postać książkową uważasz za złą do szpiku kości?
Joffrey Baratheon z "Gry o tron". Mam ochotę wydłubać mu oko widelcem!

5. Czy masz jakieś marzenie książkowe?
Napisać książkę! To jest oczywiście marzenie, którego nie realizuję, bo ani nie umiem, ani nie robię nic w tym kierunku by się nauczyć... ale przyjemnie jest czasem pomyśleć, że napisałabym historię, którą uwielbiałabym czytać ;-) Inne marzenie to takie, jakie pewnie ma każdy mol książkowy - móc kupić wszystkie książki, które mamy ochotę przeczytać, i jeszcze mieć na nie miejsce. Trzecie marzenie to znaleźć się w świecie którejś z moich ulubionych książek, np HP :)

6. Co Twoim zdaniem idealnie pasuje do książki? :)
Wygodny fotel i ogroooomny kubek aromatycznej herbaty. No i może też miła, ciepła osóbka obok, zaczytana we własnej lekturze :-)

7. Czy strasz się szanować cudze książki oraz te z biblioteki?
Zawsze i bezwarunkowo!

8. Czy wg. Ciebie, aby być wybitnym pisarzem trzeba mieć spory potencjał?
Ale co to znaczy potencjał? Talent? Wykonuję zawód, w odniesieniu do którego to słowo często jest używane. I jestem zdania, że talent to góra 10% - całą resztę zdobywa się ciężką pracą. Tak samo z pisarzami - nawet najbardziej błyskotliwy pomysł nie ma racji bytu bez dobrego warsztatu, umiejętności opowiadania - a tego trzeba się nauczyć.

9. Twoja ulubiona bajka/książka z dzieciństwa - dlaczego ta?
Baśnie braci Grimm. Od zawsze chyba był we mnie jakiś mroczny pierwiastek ;-)

10. Czego nie lubisz w książkach?
Smutnych zakończeń. I tego, że się w ogóle kończą.

11. Co czytasz aktualnie?
Ostatnio głównie mapy ;) A tak serio, to po raz któryś "Trzynastego Anioła" Anny Kańtoch.



A teraz moje pytania do Was:

1. Co najbardziej chciałabyś dostać w tej chwili w prezencie? 
2. Czy jest jakiś kosmetyk zupełnie dla Ciebie zbędny?
3. Ile czasu dziennie/tygodniowo poświęcasz na blogowanie i czytanie blogów?
4. Jakie czasopisma i/lub gazety czytujesz?
5. Jakie strony internetowe często odwiedzasz?
6. Jaką lubisz muzykę?
7. Kim chciałaś zostać w dzieciństwie?
8. Jakie znasz języki obce, a jakich planujesz się nauczyć?
9. Co najbardziej szalonego zrobiłaś w życiu?
10. Jesteś nieśmiała czy przebojowa?
11. Wychodzisz czasem z domu bez makijażu?


Oto lista osób, którę nominuję do tego ciekawego taga:
2. Sówka81 http://kobieta-po-30.blogspot.com/
3. Sylka http://kosmetykowy.blogspot.com/
4. Marta Figluje http://martafigluje.blogspot.com
5. Monica http://agua-y-feugo.blogspot.com/

Tylko pięć, bo większość z Was już wcześniej nominację otrzymała, ale zachęcam do udziału w tagu równiez osoby, których wyżej nie wymieniłam. Bardzo chętnie przeczytam Wasze odpowiedzi i trochę się o Was dowiem :)

niedziela, 4 listopada 2012

ALKEMIKA Paese

Jakiś czas temu zakwalifikowałam się na facebooku do grona testerek Alkemiki. Bardzo się ucieszyłam, gdy te cudowności nareszcie do mnie przyszły :)


Dostałam do testowania dwa kosmetyki kolorowe. W czarnym, eleganckim pudełeczku kryje się Wiosenna Mgła Pudrowa - świetlista pryzma do twarzy i dekoltu nadająca skórze wiosenny wygląd. W sam raz na nadchodzące szare pory roku, prawda? :) Zaciekawiło mnie tym bardziej to, że nadaje się do nakładania na mokro i na sucho. Odcień, który otrzymałam nosi numer 11 - Mglisty poranek.


Drugi, mniejszy słoiczek kryje w sobie złocisty skarb. Początkowo myślałam, że to sypki cień do powiek, jednak szybkie śledztwo w katalogu Alkemiki pokazało, że to Puder Brązujący Słońce Egiptu. Ma  przyjemny, złocisty kolor pełen błyszczących drobinek - muszę się postarać, by zrobić dla Was dobre zdjęcia, by to pokazać. Dostałam odcień Sunset II - ten ciemniejszy. Pudrów brązujących używam rzadko, ale zwykle znajduję różne zastosowania dla takich kosmetyków - np. jako cień również powinien wyglądać ładnie, rozświetlić powiekę. Aż chce się eksperymentować :-)


Za jakiś czas zamieszczę recenzję obu tych cudeniek i napiszę jak się sprawują. Zrobię też kilka swatchy, bo te piękne kolory warte są odpowiedniego pokazania :) Ależ ja uwielbiam testować! A jeśli i Wy macie ochotę coś nowego sprawdzić "na własnej skórze", to ponownie zapraszam na moje rozdanie. Potrzebuję dwunastu testerek, ujawnijcie się! :) Tym optymistycznym akcentem kończę i ruszam w długą podróż. Tym razem niestety nie będzie mnie prawie tydzień (sprawy zawodowe poszły do przodu w zastraszającym tempie :)), więc nie pojawi się prawdopodobnie żadna nowa notka, lecz w razie czego na bieżąco sprawdzam maila. Miłego wieczoru!


sobota, 3 listopada 2012

CelluOFF - zaczynam testowanie!

W tym miesiącu udało mi się nawiązać współpracę, która bardzo mnie ucieszyła. Za pośrednictwem portalu Bangla.pl otrzymałam do przetestowania trzymiesięczną kurację preparatem CelluOFF od firmy Avetpharma. Regularnie używam produkowanej przez nich Morwy Białej i jestem zachwycona jej skutecznością, więc i w CelluOFFie pokładam duże nadzieje...

Kilka słów o preparacie:
Innowacyjne połączenie składników kapsułek CelluOFF zapewnia kompleksowe działanie na wszystkie, kluczowe problemy związane z cellulitem. Specjalnie opracowana receptura kapsułek Celluoff oparta jest na naturalnych substancjach, dzięki czemu są one bezpieczne dla organizmu.

Unikalny skład
Ekstrakt z gorzkiej pomarańczy wpływa uelastyczniająco na naczynia, dzięki czemu zwiększa się przepływ tkankowy. Polepszenie ukrwienia ma decydujący wpływ dla eliminacji toksyn i przywrócenia zrównoważonego metabolizmu w obrębie tkanki tłuszczowej. Krzem zawarty w ekstrakcie z liści pokrzywy i pędów bambusa ma dodatkowe działanie wzmacniające drenaż limfatyczny. Dochodzi do zmniejszenia obrzęku i wyraźnego wyszczuplenia obszarów objętych cellulitem. Wyciąg z morszczynu to znany, naturalny środek przyspieszający spalanie tkanki tłuszczowej. Działanie tego składnika powoduje, że komórki tłuszczowe stają się mniejsze i spada w nich ilość niekorzystnych kwasów tłuszczowych. CelluOFF zawiera w swoim składzie od lat szeroko stosowany w medycynie kwas linolenowy który ujędrnienia i nawilża skórę. Kwas pantotenowy i witaminy z grupy B odżywiają skórę oraz wpływają na jej szybką regenerację. 


Brak odpowiednika na rynku polskim i zagranicznym
CelluOFF to unikalny produkt przeznaczony do walki z cellulitem, który przyczynia się do widocznej poprawy w obrębie obszarów objętych tym problemem. Wpływa na wyrównanie skóry, redukcję tkanki tłuszczowej, lepsze ukrwienie i poprawę sprężystości. Pierwsze efekty stosowania kapsułek CelluOff powinny być widoczne już po pierwszym miesiącu stosowania.
Kapsułki CelluOFF likwidują istniejący cellulit, a regularnie przyjmowane przeciwdziałają jego nawrotom.

Stosowanie CelluOff:
1 kapsułka dziennie po posiłku. Kapsułkę należy popić wodą. Nie należy przekraczać zalecanej porcji do spożycia w ciągu dnia. Przed użyciem należy zapoznać się z treścią etykiety produktu.


Bardzo mnie ciekawi, czy zauważę zmiany w swoim wyglądzie i jak widoczne one będą. Cellulit nie jest dla mnie problemem numer jeden, ale jego obecność skutecznie powstrzymuje mnie przed np założeniem szortów czy rozebraniem się na plaży... Jakoś tak jest, że zawsze go miałam w małych, ale widocznych ilościach i poniekąd pogodziłam się z tym, że zawsze tam będzie. Mam nadzieję, że teraz coś się zmieni :) Ostatnio trzymam dobrą dietę, staram się też zwiększać ilość ruchu - w połączeniu z takim suplementem moja kuracja będzie kompletna. Trzymajcie kciuki :)

A jeżeli macie ochotę zapoznać się z innymi suplementami Avetpharmy i zupełnie za darmo przetestować sobie dwumiesięczny zapas Bratka Plus lub MegaKrzemu, to zapraszam na moje rozdanie!