czwartek, 14 lutego 2013

Czekolada, która nie zrujnuje ci diety

Dzisiaj będzie o czymś smakowitym, ale nie do jedzenia. Choć akurat nasza skóra może nieźle się odżywić :-) W jaki sposób? Za pomocą takiego jednego drobiazgu, który jakiś czas temu znalazłam w przesyłce od Urody i Zdrowia...



Od producenta:

Przeznaczona dla cery zestresowanej, szarej z pierwszymi objawami zmarszczek. Dzięki zastosowaniu unikalnego kompleksu witaminowo – mineralnego z krzemem i żelazem maseczka idealnie wygładza i pielęgnuje skórę. Hamuje procesy wiotczenia cery.

Dzięki użytej kompozycji kolagenu z elastyną w sposób zdecydowany wygładza zmarszczki. Działa stymulująco i relaksująco. Dodatek allantoiny i panthenolu wzmacnia własności ochronne. Komfort użycia podnosi delikatny czekoladowy zapach.

Efekt działania maseczki: Gładka, odprężona i zrelaksowana cera.

Sposób użycia: Nałożyć na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu, nie nakładać na okolice oczu i ust. Pozostawić na skórze 10-15 min. Zmoczyć palce ciepła wodą i kolistymi ruchami wykonać delikatny masaż. Następnie pozostałości zmyć ciepłą wodą. Stosować 1-2 razy w tygodniu
Moje wrażenia:

Nigdy nie miałam nic przeciwko kosmetykom pachnącym "jedzeniowo". Oczywiście, podejrzewam że balsam do ciała o zapachu krakowskiej podsuszanej raczej nie przypadłby mi do gustu ;) ale wszelakie mazidła o kawowych, waniliowych, kakaowych aromatach wzbudzają mój entuzjazm i w niewytłumaczalny sposób mnie ku sobie przyciągają. Być może ma tu coś do rzeczy fakt, że słodkości po prostu uwielbiam, a ze względu na dietę nie zawsze mogę sobie pozwolić, by je jadać. 

Maseczka, tak jak możnaby się domyślić, ma zapach delikatnie czekoladowy. Dobrze, że nie bardziej, bo pewnie bym ją zjadła ;) Kolor również jest taki jakiego się spodziewamy, więc po nałożeniu na twarz wyglądamy w niej jakbyśmy dopiero co wyskoczyły z kadzi w fabryce Willy'ego Wonki ;-) Konsystencja pozwala na wygodne, szybkie rozprowadzenie (jest raczej rzadka, ale nie spływa). Ilość w opakowaniu wystarcza na pokrycie twarzy grubą warstwą (tak ja ją stosowałam), choć można też rozprowadzić nieco cienszą i pokryć również szyję czy dekolt.

Po nałożeniu maska, mimo glinki w składzie nie zasycha, więc łatwo i komfortowo można ją zmyć. Już sam zapach tego kosmetyku mnie relaksował i kojarzył się z czymś miłym, a po zmyciu maski z twarzy okazało się, że moja skóra również sprawia wrażenie wypoczętej i zrelaksowanej. Wiele znam maseczek, po których twarz jest dobrze nawilżona, ale ta się wśród nich wyróżnia - skóra po użyciu jest bardzo miękka, jędrniejsza. Nie pozostaje na niej jednak żaden tłusty film, więc maska z powodzeniem nadaje się do użycia przed wyjściem z domu. Ja ją polecam - i chętnie powtórzę to czekoladowe doświadczenie :-)


Opakowanie:  saszetka 10 ml, wystarczająca na jedno użycie (jak się ktoś uprze, to na dwa ;)
Cena: 2,49zł
Czy kupię w przyszłości? Tak.


Lubicie kosmetyki, które chciałoby się zjeść? ;-)

(fotka czekolady pochodzi z banku sxc.hu)


23 komentarze:

  1. Pierwsze spojrzenie na markę i lekki szok, ja mam pomadkę ochronną, a oni jeszcze czekolady produkują:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam pomadkę :) Jest ok, ale nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak czekoladka ;)

      Usuń
  2. Mmm.. Chęcią bym tą maseczkę przetestowała.. Muszę się rozejrzeć za nią.

    OdpowiedzUsuń
  3. eeee a ja myślałam, że taka czekolada co nie tuczy tu będzie :P hehehe zwiodłaś tytułem :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Używam tej maski i bardzo sobie chwalę. Wystarcza mi na dwa razy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj ja uwielbiam kosmetyki pachnące apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozejrzę się za tą czekoladką:)

    OdpowiedzUsuń
  7. czekoladka zachęcająca :)
    i jak napisała Rincewind99 - nie tuczy :)))))

    OdpowiedzUsuń
  8. ooo z chęcią ją wypróbuję :D uwielbiam kosmetyki które słodko pachną że aż zjeść je by się chciało :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam zostałaś wylosowana jako jedna z pięciu osób które otrzymają zestaw startowy ampułek Marticium. Proszę o przesłanie danych do wysyłki na mój e-mail. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. oooj tak uwielbiam słodkie kosmetyki :) a z ta krakowska podsuszaną to mnie rozwaliłaś :PP hahaha :D
    widziałam taką maseczkę w Textil Market, przy kasie były i to w jeszcze niższej cenie, niż ta, którą podałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Sama wczoraj używałam maseczki czekoladowej, ale innej firmy. Też miałam ochotę ją zjeść..ale dałam radę się powstrzymać:D Efekt bardzo fajny, tak jak opisałaś:) A co do kosmetyków pachnące jak jedzonko, to takie pachnące słodkościami bądź owocami to uwielbiam:D

    OdpowiedzUsuń
  12. A już myślałam,że będę mogła jeść jedną czekoladę bezkarnie :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam i obserwuję Malinową Koleżankę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam koleżankę z Malinowego;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pozdrawiam Malinową Koleżankę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Oo.. Sama bym się na nią skusiła.:D

    OdpowiedzUsuń
  17. lubię "jedzeniowe" kosmetyki...choć czasami pokusa by ich spróbować jest ogromna ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. mniam :D uwielbiam taki relaks z maseczką, do tego właśnie czekoladową :) ja miałam czekoladową z h&m :)
    pozdrawiam i obserwuję koleżankę z Klubu :))

    OdpowiedzUsuń

Dzięki Waszym komentarzom blogowanie sprawia mi wiele radości :)

Dziękuję za każdą opinię - Wasze zdanie jest dla mnie bardzo ważne.

Zawsze też odwiedzam i czytam blogi swoich komentatorów.