sobota, 16 marca 2013

Coś na wiosnę

Dziś o takim jednym drobiażdżku, który otrzymałam w paczce od Urody i Zdrowia... Jak się okazało doskonale umila mi oczekiwanie na cieplejszą porę roku :-) 



JOANNA Naturia
pielęgnujący błyszczyk do ust

Od producenta:

Pielęgnacyjny błyszczyk do ust Naturia o apetycznym aromacie owoców pielęgnuje i nawilża usta, pozostawiając je kusząco lśniące.

Dostępne smaki:
- pomarańcza
- wiśnia
- truskawka


Moje wrażenia:

Lubię zawsze mieć przy sobie coś do pielęgnacji ust, tak by móc użyć kiedy tylko odczuję taką potrzebę. Ten kosmetyk od razu urzekł mnie zapachem - mam wersję wiśniową i pachnie ona naprawdę kusząco. Nie wiem dlaczego producent napisał, że błyszczyk jest "o smaku" wiśni, ponieważ akurat w smaku jest on właśnie taki sobie... z pewnością nie wiśniowy. Nie kupuje się go jednak po to, by go spożywać, więc to dla mnie marginalna sprawa.

Oprócz fajnego zapachu błyszczyk bardzo ładnie połyskuje, nadaje efekt "mokrych ust", przy czym wygląda to raczej naturalnie. Nie jest zbyt trwały, trzeba reaplikować go co jakiś czas. Podoba mi się że fajnie nawilża usta, odżywia je i przede wszystkim ich nie skleja (strasznie tego nie lubię). Mam dużą ochotę wypróbować również pozostałe wersje zapachowe, zwłaszcza że cena jest mikroskopijna. Przyjemny gadżet!

Opakowanie: tubka 10ml
Cena:  ok 5zł
Dostępność: drogerie, internet
Czy kupię w przyszłości? TAK.


28 komentarzy:

  1. Nie przepadam za błyszczykami w tubkach ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również ;) za często mi się wylewaja ;)

      Usuń
    2. Wiem, o czym mówicie... mam jednak nadzieję, że ten się nie wyleje w żaden sposób. Póki co jest ok :)

      Usuń
  2. ja mam truskawkę :) cudnie pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Truskawkę wypróbuję jak ten mi się skończy :)

      Usuń
  3. Wygląda to słodko i soczyście

    OdpowiedzUsuń
  4. O jaki smakowity..Wiśniowy :)

    Szkoda tylko, że nie bardzo lubię tubeczki - zawsze mam problem z odpowiednią aplikacją, a w trakcie jazdy autem to już całkiem niemożliwe: jechać, śpiewać i malować usta..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie dla mnie taka forma jest wygodniejsza, o niebo wygodniejsza niż np pędzelki.

      Też śpiewam w aucie.... ale tylko jak jadę sama ;))

      Usuń
    2. W aucie używam szmineczek :))

      A śpiewam jak jadę sama, albo z córka ale wtedy to inny repertuar :))

      Usuń
  5. mam pomarańczę, pachnie tak bosko że siłą się muszę powstrzymywać żeby nie skosztować ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam wersję pomarańczową i również mi się bardzo spodobała :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wypróbuję wszystkie wersje :)

      Usuń
  7. Co prawda za błyszczykami nie przepadam ale ten naprawdę kusi opakowaniem i smakiem owoców, mniam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie lubię błyszczyków. Zdecydowanie wolę pomadki i balsamy do ust :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zazwyczaj również... ale ten jest naprawdę przyjemny :)

      Usuń
  9. Mam podobne odczucia :) I fakt jest swietny, ale zjada się momentalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. być może się skuszę - no chyba, że zdecyduję się na coś innego;]

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie się skuszę ale na truskawkowy .

    OdpowiedzUsuń
  12. Wygląda fajnie i do tego taniutki, warto się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ostatnio denerwują mnie błyszczyki, wolę pomadki ;p

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiśniowy, mniam :) Ja mam pomarańczowy i lubię go :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko w swoim czasie... jako drugi planuję truskawę, pomarańcza będzie trzecia :)

      Usuń
  15. Całkiem fajny błyszczyk, ja mam truskaweczkę :) Raczej córka ma :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale Ty cudowne zdjęcia robisz :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki Waszym komentarzom blogowanie sprawia mi wiele radości :)

Dziękuję za każdą opinię - Wasze zdanie jest dla mnie bardzo ważne.

Zawsze też odwiedzam i czytam blogi swoich komentatorów.