piątek, 21 czerwca 2013

Bez cudów, ale i tak jest fajnie...

...czyli o pewnym antycellulitowym balsamie (przez producenta szumnie nazwanym "kuracją"). Zdenkowałam ten kosmetyk w maju, więc mam już wyrobioną opinię na temat jego skuteczności.




EFEKTIMA Pharmacare
Cellu-Cure, kuracja antycellulitowa


Od producenta:
Preparat przeznaczony jest do skutecznego zwalczania uporczywego cellulitu. Dzięki zawartości synergistycznego kompleksu silanolu kofeinowego następuje wyraźne i szybkie zmniejszenie jego objawów. Połączenie Cafeisilane C z kolagenem i elastyną gwarantuje dodatkowo silne działanie nawilżające i ujędrniające.


Efekty stosowania: 
- Redukcja tkanki tłuszczowej
- Wygładzenie i poprawa napięcia skóry
- Ograniczenie działania wolnych rodników
- Widoczne ujędrnienie 
- Odpowiednie nawilżenie
- Poprawa mikrokrążenia

Cellu Cure:
- inhibuje pokłady magazynowe tłuszczu
- eliminuje nagromadzony w adypocytach tłuszcz w energię (ATP)
- korekcja cellulitu poprzez wyeliminowanie istniejącego tłuszczu


Składniki aktywne:
- CAFEISILANE C - to substancja aktywna wykazująca silne właściwości lipolityczne, ujędrniające i nawilżające. Redukuje ilość tkanki tłuszczowej, przyspiesza odnowę tkanki skórnej, pobudza syntezę włókien elastycznych oraz zwiększa nawilżenie skóry.
- LAURYNIAN SORBITANU I LAUROLI PROLINY - składniki działające trójetapowo. Eliminują z komórek tłuszczowych gromadzące się substancje przemiany materii oraz znacznie redukują cellulit, poprzez wyeliminowanie istniejącej tkanki tłuszczowej.
- KOFEINA - stymuluje procesy spalania tkanki tłuszczowej, ujędrnia. Poprawia mikrokrążenie, zapobiegając odkładaniu się substancji tłuszczowych w komórkach.
- KOMPLEKS-KOLAGEN ELASTYNA - odpowiada za elastyczność, sprężystość i gładkość skóry. Zapewnia skórze odpowiednie nawilżenie.



Moje wrażenia: 

Jak widzicie, kosmetyk prezentuje się w miarę estetycznie. Umieszczony jest w kartoniku, na którym podano wszystkie niezbędne informacje. Najbardziej spodobało mi się to, że buteleczka z balsamem posiada pompkę - dzięki temu aplikacja jest naprawdę błyskawiczna i bezproblemowa. To zdecydowanie najlepszy rodzaj dozownika dla tego typu kosmetyku. Wadę ma tylko taką, że pod koniec w buteleczce zostaje trochę kosmetyku i nie da się go w żaden sposób wydobyć.

Konsystencja - dosyć rzadka. Zazwyczaj takiej nie lubię, ale jakoś się przyzwyczaiłam w tym przypadku. Dzięki temu, że kosmetyk jest lekki, szybko się rozprowadza i równie szybko wchłania. Można z powodzeniem stosować ten produkt rano, przed wyjściem z domu. Zapach bardzo mi się spodobał - utrzymuje się jakiś czas na skórze.

Efekty stosowania tego kosmetyku to przede wszystkim napięcie skóry, przez co cellulit jest mniej widoczny. Nie znika on jednak zupełnie, wystarczy dotknąć skóry by nierówności znów były widoczne - więc podstawowe zadanie balsamu teoretycznie nie zostało spełnione. Mówię "teoretycznie", bo tak naprawdę już sam wizualny efekt to dla mnie sporo. Stosowałam różne środki (kosmetyczne jak i farmakologiczne) by zmniejszyć istniejący cellulit i w jakimś stopniu mi się to udało. Te pozostałości, które wciąż mam są wyjątkowo oporne i nie poddają się zbyt łatwo. Polubiłam Cellu-Cure, bo skóra jest po jego użyciu delikatniejsza w dotyku, dobrze nawilżona, ujędrniona, wypielęgnowana. Myślę, że pomimo braku fajerwerków jeszcze kiedyś do niego wrócę, używało mi się go bardzo przyjemnie.


Opakowanie: 200ml
Cena: 30zł
Dostępność: apteki, internet
Czy kupię ponownie: pewnie tak 


22 komentarze:

  1. cellulit niestety po samych specyfikach nie zejdzie- eh my kobiety ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. O, jak szybko się wchłania to byłoby coś dla mnie.
    Ja wiem, że trzeba ruszyć cztery litery, samo nic się nie wydarzy ale fajnie jest mieć pod ręką produkt, który wygładzi, ujędrni i poprawi kondycję pod kątem elastyczności choćby. Do tej pory uzależniona byłam od serum do biustu z Eveline.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kiedyś to serum i było całkiem całkiem :)

      Są produkty, które okazują się prawdziwym wsparciem w wysiłkach i przyspieszają efekt. A każda pomoc się liczy!

      Usuń
  3. Aj tam :) ja już nie wierzę w żaden produkt antycellulitowy :)
    Siedzę i czekam, aż sam zniknie cellulit :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah :D Cóż... mocno kontrowersyjna metoda... ale za to przyjemna :D

      Usuń
  4. mam co do niego mieszane uczucia - szału nie robi ale i beznadziejny też nie jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma szans pozbyć się tego okropieństwa...ale ważne ,że choć wizualnie jest lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się. Jeśli wizualnie jest lepiej to już wielki sukces,bo niektóre kosmetyki w ogóle nic nie robią:)

      Usuń
  6. Na szczęście cellulitu nie mam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie jakoś nie zachwycił ... zbyt szybko się wchłaniał, a i skończył się bez zapowiedzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie szybkie wchłanianie to zawsze plus, bo zwykle się gdzieś spieszę..

      Usuń
  8. Ja polubiłam ten balsam /kurację / a zapach śliczny ma jak dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudów nie ma, ale dobrze, ze choć troszkę go spłycił.

    OdpowiedzUsuń
  10. czyli jeśli dobrze rozumiem - w dotyku cellulit widoczny,ale tak na rzut oka to nie dzięki temu specyfikowi? to i tak bardzo dobrze,zastanowię się nad nim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wizualnie jest mniej dostrzegalny.

      Usuń
  11. a ja lubię te niezbyt gęste, mam wtedy wrażenie, że wchłaniają się szybko i nie trzeba "schnąć" przed założeniem ubrania :-)
    pompki też lubię! może się kiedyś skuszę, choć dla mnie najważniejszym czynnikiem jest zawsze: nie uczula :-)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki Waszym komentarzom blogowanie sprawia mi wiele radości :)

Dziękuję za każdą opinię - Wasze zdanie jest dla mnie bardzo ważne.

Zawsze też odwiedzam i czytam blogi swoich komentatorów.