wtorek, 20 maja 2014

Denko - kwiecień 2014

Lepiej późno niż wcale, więc publikuję wreszcie moje kwietniowe denko. Jestem z niego zadowolona, bo zrobiło się sporo miejsca na nowości :-) Zapraszam do oglądania.


COOP, Vivi verde, Latte detergente delicato, 200ml - Poprzednio zdenkowałam tonik z tej serii, natomiast mleczko starczyło mi na nieco dłużej. Bardzo przyjemny kosmetyk - dobrze oczyszcza, ale robi to bardzo delikatnie, poza tym ma skład pozbawiony sztucznych dodatków, parabenów i innych nieprzyjemnych substancji. Nie jest to droga seria, niestety z tego co wiem dostępna wyłącznie we Włoszech. Gdy będę tam następnym razem z pewnością kupię ponownie.

BIOCHEMIA URODY, Hydrolat oczarowy, 200ml - Świetny hydrolat dla osób z cerą tłustą i mieszaną, lub po prostu wszystkich tych, którzy mają problemy z trądzikiem i niedoskonałościami. Kupiłam go w zastępstwie mojego ulubionego toniku pichtowego i muszę powiedzieć, że w swojej roli sprawdził się niewiele gorzej niż poprzednik, działał całkiem podobnie. Szkoda, że zarówno hydrolat jak i tonik nie są zbyt dobrze dostępne... no i kończą się za szybko. Z pewnością kupię ponownie, bo taki produkt to punkt obowiązkowy w mojej kosmetyczce.

SKINCODE, Lightening Eye Contour Cream, 15ml - Krem pod oczy, który nie podrażnia i bardzo dobrze nawilża. Jest bardzo wydajny i fajnie rozświetla okolice oczu. Kupię ponownie!

SORAYA, Hot chocolate, Czekoladowa maseczka do twarzy, 5ml - Ta maseczka to niemałe zaskoczenie, gdyż do tej pory moje doświadczenia z tą marką były rozmaite - lepsze i gorsze. Maseczka ma niesamowity, czekoladowy zapach, który naprawdę relaksuje. Dobrze nawilża, odpręża. Skuszę się na nią jeszcze w przyszłości.

EVELINE, Make-up art, eyeliner w pisaku - Nie sądziłam,  że na tak długo mi wystarczy ten liner. Jest świetny - trwały, ma intensywnie czarny kolor, łatwo nim rysować kreski. Kupię ponownie.


NEUTROGENA, Odżywczy balsam do ciała z maliną nordycką, 200ml - Niedawno recenzowałam ten balsam, o TU. Nie wrócę już do niego, nie potrzebuję aż tak mocnego nawilżenia a poza tym miał parę wad.

TOŁPA, Dermo body, Cellulite, Globalne serum antycellulitowe, 250ml - Błyskawicznie się wchłania, bardzo dobrze ujędrnia. Z pewnością jeszcze nieraz się skuszę na ten kosmetyk.

YVES ROCHER, Dezodorant w kulce o zapachu bawełny, 50ml - Zapach nawet ładny, ale nie za dobrze sprawdza się w roli dezodorantu. Wolę skuteczniejsze produkty.


WHITE PALACE, Szampon, 50ml - Niczym się nie wyróżniający miniprodukt, nic złego nie spowodował ale dobrego również nie. Raczej nie dla mnie.

YVES ROCHER, Tradition de hammam, oliwka pod prysznic, 200ml - Miałam tych oliwek już mnóstwo i wciąż będę je kupować. Uwielbiam zapach tej serii - intensywny, orientalny i przyjemny. Kosmetyk fajnie nawilża skórę podczas mycia.

ORIGINAL SOURCE, Chocolate&Orange, 250ml - Pachniał jak delicje szampańskie o smaku pomarańczowym ;) Za zapach dostałby piątkę, gdyby nie to, że kompletnie nie zostawał na skórze. Konsystencja galaretowata - ciężko było się nim umyć tak, by połowa kosmetyku nie spłynęła ze skóry, marnując się. To powoduje, że już do tego kosmetyku nie wrócę.


EVELINE, Arganowa maska 8w1, 500ml - Od początku używania tej maski miałam bardzo dobre zdanie na jej temat (świetny zapach, nadawanie połysku włosom, łatwe rozczesywanie) i to się nie zmieniło, choć po dłuższym czasie moje włosy zaczęły trochę inaczej na nią reagować. Zaczęła je bardzo obciążać, więc musiałam zmienić trochę technikę używania tego produktu - eksperymentowałam, na przykład myjąc nią włosy zamiast szamponu lub stosując tylko na końcową część włosów. 

O'RIGHT, Tree in a bottle, Green tea, 250ml - Fascynujący wynalazek, całkowicie ekologiczny szampon. Począwszy od jego składników, poprzez materiał, z którego zrobiona została butelka (plastik o zupełnie innej konsystencji, jak widać na powyższym zdjeciu - niezbyt przez to odporny na uszkodzenia, za to szybko ulegający biodegradacji; no i drewniany korek zamiast zakrętki). Ponadto, co jest najciekawszym elementem tego produktu - w butelce zostało umieszczone nasionko drzewa, które po zużyciu szamponu należy zasadzić. Ogromne brawa za całokształt i za ten pomysł - sprawy ekologii są mi bliskie i cieszy mnie każda firma, która choć na chwilę oderwie się od pogoni za najłatwiejszym zyskiem i pomyśli choć trochę o naszej planecie. Kosmetycznie ten produkt nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia - po prostu niezły szampon, o ładnym zapachu, wydajny. Myslę, że niebawem napiszę o nim więcej :)

I tyle denka. Chyba jestem ostatnia, jeśli chodzi o tempo dodawania denka kwietniowego ;)
Znacie te kosmetyki?

16 komentarzy:

  1. troszkę tego się nazbierało, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. sporo tego... A co Ty tak późno z denkiem z kwietnia?

    OdpowiedzUsuń
  3. Prócz Original Source nie znam nic :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaintrygowało mnie serum Tołpa, szkoda, że jest takie drogie.

    OdpowiedzUsuń
  5. co za mega denko :D nic nie używałam z tych produktów

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam takie same odczucie do tego żelu OS co Ty. Wszystkimi innymi byłam zachwycona, a ten poza zapachem był przeciętny. Co prawda używam myjki, ale nawet z niej czasami potrafił uciec :c

    OdpowiedzUsuń
  7. Tołpa kusi mnie już od jakiegoś czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. original source zawsze spoko :D z tym ostatnim szamponem naprawdę super pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  9. rzeczywiście ładne denko :)

    OdpowiedzUsuń
  10. świetne denko i coś z tych kosmetyków mam

    OdpowiedzUsuń
  11. Sporo udało Ci się zdeckować w kwietniu :))

    Mam ochotę na ten hydrolat oczarowy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Spore denko, gratuluję :) a Tołpę uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Serum z Tołpy bardzo polubiłam. Skończyło mi się jakiś czas temu, jednak pewnie do niego wrócę :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki Waszym komentarzom blogowanie sprawia mi wiele radości :)

Dziękuję za każdą opinię - Wasze zdanie jest dla mnie bardzo ważne.

Zawsze też odwiedzam i czytam blogi swoich komentatorów.