sobota, 31 października 2015

Zagraniczna kosmetyczka [5]: Holandia. Relaks o zapachu gumy balonowej :)


Lubię podróże kosmetyczne. Podczas moich wyjazdów chętnie przywożę różne produkty z zagranicy, częściowo dla samej przyjemności testowania, ale również i dlatego, że czasem można odnaleźć perełkę, która nie jest jeszcze znana szerszej publiczności :) Ta maseczka skusiła mnie na sklepowej półce w Holandii swoim kolorowym i wesołym opakowaniem, dziś napiszę Wam jak się u mnie sprawdziła.


DR VAN DER HOOG
Big Fun Bubblegum Moisturizing Mask

Nawilżająca maseczka do twarzy zawierająca w swoim składzie między innymi olej migdałowy, olej z orzechów makadamia, aloes, ekstrakt z melona oraz pantenol.

Dr Van Der Hoog to holenderska marka produkująca kosmetyki już od 1913 roku, dostępna w Holandii, Belgii oraz na Curacao (informacja ze strony wizaz.pl).

DR VAN DER HOOG, Big Fun Bubblegum Moisturizing Face Mask - składniki INCI
Cena maseczki to niecałe 2 euro, nie jest to więc wygórowana cena jak na Holandię, jednak nie jest też to najniższa półka. Kosmetyki tej marki są dostępne w wielu drogeriach, wydaje mi się że jest to dosyć popularna i chętnie kupowana marka w tym kraju.

Opakowanie to standardowa saszetka, przyciągająca uwagę swoją kolorystyką, zawierająca w sobie dwie porcje produktu. 

Konsystencja maski jest dość typowa, kremowa, ma biały kolor i ładny zapach. Spodziewałam się typowego aromatu gumy balonowej, słodkiego i mocnego, jednak w tym przypadku był on bardzo delikatny.

Działanie maski mnie usatysfakcjonowało. Jak na drogeryjnego saszetkowca zapewnia całkiem niezłe nawilżenie, poczucie "odnowienia" skóry. Twarz jest miękka w dotyku, skóra sprężysta, wizualnie bardziej rozświetlona. Ten efekt oczywiście nie zostaje na zawsze, ale utrzymuje się przez jakiś czas i to jest dokładnie to, czego oczekiwałabym od takiej maseczki. Podsumowując - całkiem przyjemny drobiazg :)


Lubicie eksperymenty z zagranicznymi kosmetykami? Kupujecie je, gdy jesteście poza domem?

A może macie już swoich ulubieńców, niedostępnych w naszym kraju?


16 komentarzy:

  1. Mieszkam w Holandii, ale nic nie miałam jeszcze tej marki :P Jakoś mnie nie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki bajer :D Chociaż bałabym się dać to na buzię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że u nas niedostępna, bo chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz ją widzę i chyba na tym się skończy skoro nie jest u Nas dostępna :(

    OdpowiedzUsuń
  5. I tak pewnie nigdy jej nie będę miala ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam do czynienia z tą maską, ale drobne eksperymenty lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam wcześniej o niej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam jej :D Ale również lubię podróże kosmetyczne :D

    OdpowiedzUsuń
  9. ależ ta maseczka kusi... szkoda, że nie można dostać tego w Polsce.
    i ten kolor - jejciu.

    Lilly

    OdpowiedzUsuń
  10. już za sam zapach bym sie skusiła;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wolę maseczki w zakręcanej tubie , niż w saszetkach :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale ma śliczne opakowanie ta maseczka :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki Waszym komentarzom blogowanie sprawia mi wiele radości :)

Dziękuję za każdą opinię - Wasze zdanie jest dla mnie bardzo ważne.

Zawsze też odwiedzam i czytam blogi swoich komentatorów.